|
Wytłumaczcie mi jedno proszę, bez żadnych złośliwości.
Ze względów wakacyjnych widziałem tylko mecz ze Stalą i późniejsze.
W tym meczu, pomijając heheszki, faktycznie drużyna cisnęła, mieliśmy multum sytuacji, wiele ataków (nie wnikam czy 94 czy 24, ale naprawdę nie schodziliśmy przez 90% czasu z połowy Stali), nie udało się strzelić, ok dzień konia bramkarza rywala, brak umiejętności wykończenia akcji u nas...
A potem, ani z Tychami, ani z Opolem to się nie powtórzyło. Jakby wszyscy siedli.
Pomijając różnicę poziomu pomiędzy Stalą a kolejnymi dwoma rywalami, to przecież i w tych kolejnych meczach powinniśmy (o ile nawet nie cisnąć) umieć atakować, grać szybko piłką do przodu.
A tu nic.
Wyjaśnienia, że rywale nas rozpracowali są tylko częściowo wystarczające. Mogło być trudniej, ale powinno być choć częściowo podobnie.
Ktoś, coś?
To tylko moje zdanie, z którym nikt nie musi się zgadzać
...nie będę wchodził w dalsze dyskusje z idiotą....
|