|
Solidny trener nic tu nie zmieni.
Bez zmiany prezesa i credo tego klubu, nic nie ruszy.
Zobacz jak to wygląda w Rakowie. Tam jak zawodnik nie daje z siebie wszystkiego, albo po prostu nie dojeżdża umiejętnościami do poziomu drużyny to albo rozwiązuje się z nim kontrakt (Sturgeon, za którego zaplacili kilkaset tysięcy euro) albo sprzedaje jeśli jest na takiego chętny (Wdowiak, Sapała i inni którzy odeszli).
Tam nikt Petraskowi nie dał kontraktu za fakt, ze przeszedł drogę z 3 ligi do ekstraklasy. Nawet pomimo tego, że ocierał się o kadrę.
Podziekowali mu jak na legendę przystało, bo mieli w kadrze lepszych zawodników, bardziej pasujących do koncepcji, i mieli w planie ściągnięcie kolejnych, lepszych zawodników.
Nie przelicytowali Legii o Kuna, bo Kun pomimo wszystkich swoich zalet, jest dość surowy technicznie i zdradzał objawy osiadania na laurach, a tego ani Papszun ani Szwarga, ani zarząd klubu akceptować nie będą.
Wiesz dlaczego? Bo jak jednemu pozwoli się osiąść na laurach to zaraz wszyscy pozostali robią to samo. Jeśli nie ma presji, wymagania podnoszenia umiejętności, poziomu gry, to zawsze zaczynać się będzie degrengolada.
Za tą degrengoladę odpowiedzialny w Wiśle jest w 100 proc odklejony. Nikt inny.
I tego trendu nie da się odwrócić, zmienić o 180 stopni, póki królewicz jest prezesem.
Jedyną opcją jest następujący manewr: odklejony rezygnuje z funkcji prezesa, mianuje następce, któremu w ładnym oświadczeniu oddaje pełnie władzy i prawo do budowania nowej tożsamości drużyny.
Nowy prezes wprowadza naczelną zasadę zapierdalania a komu się nie podoba ten won w trybie natychmiastowym.
Powyższy "plan" ma jeden problem - środki na rozwiązanie kontraktów leserów i ściągnięcie następców w ich miejsce no i to, że zostały 2 tygodnie okienka transferowego, a imho znalezienie kandydata na prezes będzie trudniejsze niż następcy koszulki.
A sama zmiana trenera... i wracamy do początku. Kółko zamknięte.
|