|
Byliśmy słabi to eufemizm.
Jeden (!) piłkarz zagrał dobry mecz - Colley (!!). Gdyby nie on nie byłoby czego zbierać. OK zagrali jeszcze Satrustegui (był jednocześnie stoperem i rozgrywającym, bo takowego nie mamy, ale znów podał do nogi rywalowi przed polem karnym) i Rodado (pressował, wypracował setkę Goku którą ten zawalił).
Uprzedzając zwykłe pitolenie - tak, Krzyżanowski też zagrał kompromitująco slabo, Makuszewski wytarł nim glebę jak szmatą. Krycie na radar, wiecznie spóźniony, siły na 20 minut. Taki gorszy Wachowiak i nie zmienia tego jedno dobre dośrodkowanie z rożnego i strzał trzy metry obok bramki.
Wspominam o tym bo zaraz się zacznie że "na tle reszty...". Nie, to był beznadziejny mecz.
Już za cztery lata,
Już za cztery lata,
Może będzie Ekstraklasa!
|