Byliśmy słabi.... i tyle.
Spierdzielił nam mecz Sapała.
Do tego mamy ręcznik w bramce....
Raton to gość, który sam sobie problemy stwarza...
Przy akcji z pierwszą poprzeczką możnaby pomyśleć, że nam wybronił tyłek... Dopóki się nie przeanalizuje jego zachowania. Chłop dwa razy się położył na ziemi i dwa razy pałowali w niego

Kładąc się przedwcześnie odsłaniał całą bramkę a przeciwnicy jeb mu kapę

Jakby w zbijaka grali

Tak naprawdę to ten pierwszy strzał powinien był złapać w zęby, a nie jakoś koślawo parować na poprzeczkę (no ale cóż więcej mógł zrobić skoro w momencie oddania strzału już leżał....)
Potem :
druga poprzeczka - koszmarne wybicie i wycieczka na grzyby (gdyby nie patrzył się na piłkę to spokojnie by zdążył wrócić do bramki...)
1 bramka - wycieczka na grzyby
2 bramka - bez szans
3 bramka - wycieczka na grzyby
W sumie zagraliśmy kichę, ale z przyzwoitym bramkarzem to z tej kichy mógłby być i remis... a może nawet wygrana? Ta pierwsza bramka ewidentnie napędziła przeciwnika...