|
Nie przekonałeś mnie z tą brzytwą - wszyscy opisujemy to, co widzimy, zero-jedynkowo i nadal zakładamy, że to jedyna możliwa wersja rzeczywistości.
Tymczasem nie wierzę, że pomiędzy właścicielami, pracownikami nie ma żadnych tarć, że nie ma wpływów z zewnątrz na klub, czy usiłowań wpływów, że nie toczą się żadne gierki w tle, o których dowiemy się może za kilka lat.
To wszystko odbija się na poziomie sportowym i organizacyjnym jak odbijało się za czasów Hyballi, a potem Guli.
Coraz bardziej skłaniam się do przekonania, że w klubie jest bagno, gdzie jeden drugiego próbuje wepchnąć pod powierzchnię nie przebierając w środkach, bez brania pod uwagę interesów Wisły.
I w takiej sytuacji nie ma najlepszego rozwiązania, wszystkie strony są osobno zbyt słabe, żeby ich wizja czy interesy zdecydowanie wzięły górę.
Rozproszenie posiadania w Wiśle daje takie własnie skutki - walka w tle niszczy poziom sportowy.
Oczywiście, mogę hipotetycznie przyjąć tezę, że Sobol jest kiepskim trenerem, a Królewski nie widzi swoich błędów.
Co da ich usunięcie (Sobol) czy zepchnięcie na drugi plan (Królewski)?
Tylko tyle, że potem ta usunięta strona będzie z kolei ryła pod stroną mającą aktualnie przewagę.
A Wisła w środku, najbardziej ucierpi miedzy zwalczającymi się interesami.
Zwolnijmy Sobola, zmarginalizujmy Królewskiego, przez parę miesięcy będziemy cieszyć się poprawą poziomu sportowego, może nawet awansujemy do ekstraklasy, a potem zacznie się od nowa.
To tylko moje zdanie, z którym nikt nie musi się zgadzać
...nie będę wchodził w dalsze dyskusje z idiotą....
|