Kolejna sprawa to megalomania co poniektórych..
Czemu niby ew. transfer Góralskiego do żydowni miałby byc dla nas jak mokrą ścierą w pysk? Do wieczystej to bym jeszcze zrozumiał, że upokorzenie, ale sąsiadka
Pobudka, oni grają w eksie, my jestesmy w poczekalni.. Choć wiem, jak jest to bolesne dla większości żyjących (nie)dawną sławą, to wbijcie sobie do łbów, że dla piłkarzyka, który chce się wypromować/odbudować/whatever lepiej jest się zaczepić nawet w Warcie czy Mielcu niż u nas, bo tam jest okno wystawowe, a tutaj syf malaria i rekordy frekwencji tego nie zmienią (pomijając już, że królewicz mocno pracuje by te rekordy stały się historią)...