Cytat:
Wytłumaczcie mi coś z tą koncepcją "słupa" - Królewski ma większość udziałów, może więc sam podejmować decyzje. Pozostali mogą, co najwyżej, formalnie tylko próbować na niego wywierać wpływ, i to prawda, ze pewne możliwości mają.
Skąd więc koncepcja, że chodzi o "słupa"?
|
Jaro, to może być nie tyle słup to po prostu marionetka, w tym teatrzyku marionetek, i nikt tam za ich sznurki nie pociąga...
Mianowicie, stworzyli sobie taki oto Jaro, Kuba, Sobol, Kmiecik i reszta, układ gówniany, ludzi bez kompetencji, nieudaczników (w kwestii tego za co obecnie się zabrali i za co sa odpowiedzialni) i teraz sa więżniami tej sytuacji i samych siebie.
Jaro nie może jechać po Sobolu czy Kubie, Kuba po Jarku itp. Bo nazbierane mają na siebie tyle gówna, że jakby zaczęło wypływać, to by nawzajem się pozatapiali w nim. Oczywiście każdy w swoim gównie by się topił. Jakby Jaro poopowiadał o układzie Kuba-Wuja-Władek_Dawid, Kuba jakby poopowiadał jak debilnie rządzi Jaro. To każdy z nich, z tego początkowego super układu, który miał być taki mocny i romantyczny, się skompromitował.
Na ich szczeście jedyni mocni gracze tacy jak Jażdżyński (który też początkowo tworzył układy, ale jemu jeszcze można wybaczyć, bo uciekł z tego gówna, zamiast dokładać go więcej) cicho siedzą, nie mówią wiele, nie zdradzają wiele szczegółów, też pewnie w obawie o to, że zacznie ktoś część ich gówna, wylewać na nich.
Wielu graczy jest zbyt małych żeby cokolwiek zacząć mówić, bo szybko by zostali przegadani i zjedzeni przez ten układ, dziennikarzy itp
Wielu graczy wie mało, bo szybko zostali pogonieni, gdy się okazało, że wyłamują się z tego szambiarskiego układu - Leśnodorski, Hyballa, Obidziński) .
Wielu graczy, którzy byli w układzie to rodzina i przyjaciele, którzy też nigdy złego słowa nie mówili (jedynie były mini waleczki ostatnio na linii Jaro - Nowak, tu jest mały wyjątek szambiarski) jak Nowak, Wuja, Dawid.
Jaki obraz się z tego wyłania? Każdy kto nie pasował do gówna, bo trochę lub bardzo pachniał, szybko został na siłę pogoniony z klubu i obsmarowany, o zgrozo nie swoim kałem, a to nigdy nie jest przyjemne - Hyballa, Obidziński, Leśnodorski, Jażdżyński Żaden z nich nie był w żadnym stopniu gorszy, mniej profesjonalny itp niż np Nowak, Dawid, Jaro, Kuba, ba można wręcz twierdzić, że wszyscy oni byli najlepsi, najbardziej profesjonalni, znali się na tym co robią, mieli jakąs wizje, a jak gówno wylewało to się w....iali, stawiali się i mówili, że trzeba zmian - robili to i mówili na różnych etapach, w mniejszym lub większym stopniu, najczęściej gdy już z tej układanki wypadli, ale zapewne za kulisami to oni najwięcej mówili i chcieli jakichś zmian, pracy, profesjonalizmu. W kwestii Hyballi jesteśmy tego pewni, bo każdy wie, że jak chciał aby zapierdalano, to się na niego obrażono, jak chciał jebać legendy, bo miał w dupie jakies układy, bo wolał potrenować zamiast w.......ić o jedno jajko więcej na Wielkanoc, to szybko rzesza kibiców w geście protestu o nie szanowanie świąt, tradycji itp. wymalowała transparenty przeciwko niemu i pofatygowała się na trening aby mu to zakomunikować, a niezależni dziennikarze, z pianą w klawiaturach walczyli ze s....ysyńskim podejściem do pracy, Niemca
Oprócz tego, wszyscy, którzy byli w szambie, tzn. w układzie, zawsze mogli liczyć na wsparcie innych szambiarzy, tzn. słyszy się, że w klubie od 5 lat wykonywana jest świetna praca. Przez 5 lat wszyscy wykonują kawał dobrej roboty, to nieważne, że ta dobra robota procentuje uwstecznianiem każdego piłkarza, regresem formy, spadkiem Wisły do I ligi, brakiem awansu oraz co raz większymi długami. Ważne, że praca jest wykonywana świetnie, oczywiście nie przez Hyballę czy Obidzińskiego, tylko przez Sobola, Wuja, Kubę, Jarka, Władka, Dawida i resztę ferajny.
To jest taki ....a cyrk, że powoli okazuje, się, że WSH to przy tym była igraszka.