Cytat:
|
Oczywiście nie rozumiem takich transferów jak Raton, Baena, Alfaro, czy Satrústeguia
|
Można już chyba śmiało ocenić, że tak jak się obawiałem, nowo sprowadzeni Hiszpanie to drugi garnitur z tego 3 garnituru/sortu Hiszpanów, który do nas trafia/może trafiać.
O ile Junca, Villar itd mieli dobre wejście jak przyszli do Wisły, o tyle żaden z nowych kopaczy się nie wyróżnia - czyli jednak niższe finanse albo może brak kolejnych ciekawych nazwisk w notesie Kiko, jak na nasze warunki, tzn ej przyjdź do I polskiej ligi, tu jest zajebiście - są tu widoczne.
Ogólnie klub mem. Wy trenera chcecie zwalniać, za co? Za to, że mamy 5 pkt w 3 meczach? Czyli praktycznie jeden punkcik więcej by był i mamy średnią, która daje awans

Za co? Za 140 ataków w meczu ze Stalą?
Za to, że trener Sobolewski zdobył "tylko" 5 pkt w 3 meczach? Przecież wiadomo, że ta maszyna się dopiero rozpędza.
Z Colleyem/Moltenisem/Szotem jaja jak s....ysyn. Chcieli się pozbyć Colleya od dawna więc zaczęli go wystawiać w końcówce sezonu, żeby na.......ił baboli, naprzegrywał nam meczów, żeby się podpompował, że jednak może grać więc zostanie chętniej na kolejny sezon. W nagrodę za to, że jest skory pobierać wysoką pensję od Wisły i za fajne fikołki w tamtym sezonie na boisku, teraz siedzi na ławce i ma szansę wskoczyć do pierwszego składu.
Szot i Moltenis, czyli dwóch piłkarzy najlepszych z końcówki tamtego sezonu, którym coś zaczeło w końcu wychodzić, dostali karę za to, że coś im zaczeło wychodzić. Dlatego jeden siedzi na ławce a drugi został pogoniony na trybuny. Synek, nie ma takiego bicia... grania ....a.
Mamy najlepszy skład w lidze, niesamowity potencjał. Nawet na ławce taki Colley, Szot, Moltenis, Olejarka, Sobczak. To są wszystko piłkarze, którzy mogą pomóc z ławki, rozwijać się, wejść na te kilkanaście czy kilkadziesiąt minut i dać dobrą zmianę. Mamy zajebisty pierwszy skład.
Problem w tym, że głowa nie dojeżdża, psycha siadła, sztab mamy chujowy, który nie umie ich na boisku poustawiać, przygotować taktycznie oraz rozwinąć sportowo.
Problemem nie jest Sobolewski tylko ale cały sztab, medycy i niestety najwazniejsza osoba, czyli Królewski, który odpłynął na nieznane wody...
W tym układzie, tego nie da się ułożyć. Wpisaliśmy się idealnie w obraz I ligi. Taki średni klub, możemy porobić kilka fajnych akcji, zamknąć przeciwnika na jego połowie na 5 czy 60 minut ale nie mamy ani skuteczności ani mentalu, że jak rywal się postawi to odeprzemy ataki. Chłopy nie wiedzą co grać i boją się grać.
Można interesować się bukmacherką i statystykami, można obstawiać mecze na tej zasadzie, jakichś gołych liczb, przewidywań, można wszystko obronić statystyką - wczoraj graliśmy super, mieliśmy 140 ataków, jedynie zawiodła skuteczność, jak ona przyjdzie to będzie git.
Piłką nożna tak głębiej przestałem interesować się od dawna, interesuje mnie już tylko Wisła, mecze reprezentacyjne i mecze na MŚ i ME, czasami Liga Mistrzów, albo nasze polskie kluby w europejskich pucharach. Można więc powiedzieć, że wiem niewiele, że wielu by mnie przegadało co do detali czy jakiejś głębszej oceny spotkania, ale jest coś takiego jak zmysł, coś czego nie da się opisać, po prostu - trochę meczów się w życiu widziało, Wisłą się interesuje ponad 20 lat, i to jakie będą wyniki czuje się nosem, czuć to w powietrzu, widać to po takich śmiesznych akcjach jak wczoraj te 2 pokraki w naszej obronie przewracające się na koniec meczu przy akcji Stali itp itd Po prostu, to, że z Sobolem to nie wypali, czuć to. To, że sztab jest cały do wymiany, czuć to. To, że Królewskiemu się pojebało we łbie, czuć to.
Nie da się tego przedstawić statystyką. Ba, tu nie ma sensu patrzeć w statystyki bo one tylko zakłamią ten obraz. To co się w tym klubie odpierdala czuć i widać, to co w tych meczach za cyrki sie dzieją - Łęczna wstyd, Polonia dramat, Stal żenada - każdy z tych meczów, można wybronić, że statystycznie jesteśmy zajebiści ale normalny człowiek co się trochę na piłce zna i coś widział, ma inteligencję, wie i rozumie, że jesteśmy w takiej czarnej dupie... i nie wiem co napisać. Napisałbym, że bardziej się nie da ale przecież wiadomo, że bardziej się da