|
Czas pożegnania Świętego nadchodzi, więc czas na moje:
Dziękuję za fałszywe odnowienie!
Dziękuję za spadek i za brak awansu!
Dziękuję za zmarnowanie niesamowitego potencjału Wisły! Zamiast gry w pucharach, w eLM gra w pierwszej lidze!
Dziękuję za brak gry w meczu z Puszczą!
Dziękuję za wujka i za brata, ale to oczywiste!
Dziękuję za współpracę z PiS-em!
Dziękuję za współpracę ze środowiskami kibicowskimi! W końcu wiadomo - Cupiał zły, wy super!
Dziękuję za stworzenie rodzinnego klubu z samymi legendami pod patronatem Kazimierza - wybitnego trenera!
Dziękuję za przemianowanie Wisły na hiszpańską! Czekam na kolejnych Hiszpanów!
Ale to rzeczywiście bardzo dziwne.
Błaszczykowski zasłużył na uroczyste pożegnanie z reprezentacją, to oczywiste. Nawet mimo niewykorzystanego karnego z Portugalią.
Ale w Wiśle?
Czy prawdziwie wybitni zawodnicy pokroju Żurawskiego, Frankowskiego byli żegnani?
No nie, a Frankowski wręcz podobnie jak Cupiał stał się wrogiem.
Święty grał w Wiśle krótko, był wtedy dodatkiem do Wielkiej Wisły, która niestety wtedy się kończyła. Święty przyszedł po wywaleniu najlepszego trenera w historii i rozpoczęciu sprowadzania różnych pokrak zagranicznych pokroju Vidlicki, Chiacu, Vargi, Radovanovicia, itp.
W sezonie mistrzowskim nie musiał nic robić, bo nawet Pliczka vel Liczka tego nie zepsuł, potem były dwa nieudane sezony, a w konsekwencji transfer.
Gra w Dortmundzie nie ma znaczenia w kontekście Wisły - dwa zdobyte mistrzostwa, finał LM.
Potem po kilku latach wrócił, no ale liczne kontuzje, oprócz początku w zasadzie nie grał. Nie pomógł w rundzie spadkowej czy rok później w barażu z Puszczą.
Niby nazwano go ratownikiem, ale z perspektywy czasu było to bardzo, bardzo wyolbrzymione.
Miał być twarzą odnowienia, stał się twarzą upadku, zmarnowania szansy.
Stał się grabarzem.
Za co mu dziękować?
Za współpracę ze środowiskami kibicowskimi, bo chyba o to chodzi, bo te środowiska dużo mu zawdzięczają.
Błaszczykowski nie zasługuje na szacunek za to co zrobił z Wisłą przy współpracy z bratem, wujkiem, środowiskami kibicowskimi (pod wieloma nazwami), itp.
Za doprowadzenie Wisły do najgorszego miejsca w historii.
Bądźmy poważni.
Legendami Wisły są: Żurawski, Frankowski, Kosowski, Baszczyński, Szymkowiak, Głowacki. Szacunek też można mieć do innych piłkarzy pokroju: Brożka, Kużby, Clebera, Cantoro, Sobolewskiego, Kalu Uche (prawdziwego piłkarza zagranicznego), czy nawet Zieńczuka, a nawet szalonego Nikoli Mijailovicia.
Ale do urażonego niszczyciela z Truskolas?
Nie.
|