Po prostu Radkowi się już odkleiło. Tam wjechał już syndrom oblężonej twierdzy. I to wcale nie jest dziwne. W takim środowisku gdzie wszyscy się klepią po pleckach, to chyba normalne etapy odklejenia.
Podejście Jarka do braku awansu i ogólnie jego nastawienie, też jest całkiem inne niż np. po spadku. Mniej pokry jest, a więcej pychy, wyników nie ma, a pycha jest. Kreują się - Jaro i Radek - na znawców czegoś, a jeszcze im nic nie wyszło w praktyce. Mamy przejebane.
Ale to tylko pokłosie trio i akcji z Hyballą. Wtedy ja i kilka osób pisało, że to jest początek końca. Jeszcze wtedy za takie pisanie można było być uznanym tutaj za debila

Czas pokazał, że układy, układziki, kolesiostwo, klepanie się po pleckach na przemian z lizaniem się po fiutkach, wszczepienie genu frajerstwa, zamiast etyki pracy to pokazanie, że układy ważniejsze, zaowocowało brakiem rozwoju wszelakiego, degrengoladą kilkuletnią i I ligą.
Cały czas mamy to samo, układ, kolesiostwo, brak pracy = brak rozwoju. Przez tyle lat udają, ze coś robią, w efekcie nie zrobili nic. Jedyną wymierną pracy w klubie jest rozwój szczególnie młodych piłkarzy. To pokazuje czy klub się rozwija, czy jest profesjonalnie czy trening są sensowne. Na wynik zawsze może mieć wpływ dużo czynników, na to czy się rozwinie jeden czy 10 młodych wpływ mają tylko trenerzy.
U nas wszyscy pikują w dół. To wiele tłumaczy. Ale jak się pokazało światu, że Kmiecik nie do ruszenia i trenerowi można wejść na głowę, to proste, że w naszym klubie żeby sobie poradzić, to nie trzeba trenować, tylko trzymać z kim potrzeba i dobrze kombinować = zostajesz legendą albo chociaż chłopakiem z wiślackim serduchem.
Patologia jak ...., zobaczymy kiedy to jebnie.
To co się stało z Radkiem jest wypadkową tej patologii. Chłop pracuje w Wiśle, jego dzień, życie to Wisła, czyli żyje w bańce obecnie. Jest otoczony tym syfem i wpływa to na jego psychikę, myślenie itd.
W sumie co mu się dziwić? Nie awansował? Nie. I co z tego? Prezes go chwali? Tak. To znaczy, że jest super trenerem = może się wymądrzać oraz utwierdza się w przekonaniu, że zna się na swojej robocie. Co z tego, że wyników nie ma, że konferencja po spadku nie trwała minuty? Skoro prezes chwali to chyba jest ok? A debile się czepiają i wymyślają...