|
Po prostu, był impuls po tchnieniu w Wisłę nowego ducha przez Kiko, po sciągnięciu Hiszpanów niecały rok temu. Wyszła z tego fajna seria wygranych pod rząd. Impuls się wyczerpał i powróciliśmy do realiów, ze słabym trenerem, któremu nic nie wychodzi i z obsraną drużyną, która pęka na robocie.
Od tej pory, każdy mecz może okazać się koszmarem, nieważne z kim gramy.
W tamtym sezonie, w tym roku, zaliczyliśmy 5 czy ile (?) takich dzwonów, gdzie zesrana drużyna, nie wytrzymywała presji, szczególnie w ostatnich meczach, z najłatwiejszymi rywalami (można się było łudzić, ze Puszcza na wyjeździe, Ruch czy ŁKS to jednak trudne wyzwanie więc porażki były akceptowalne).
W ten sezon weszliśmy z jeszcze większą kupą w majtach, be Fernandeza, nie ma kto tutaj grać, obrona na poziomie meczów z ZS i barażowym z Puszczą i efekt jest taki jaki jest.
Nasz atut jest taki, że liga jest okrutnie słaba więc wiele takich meczów możemy wygrać.
drozd:
Co powiesz jak okaże się, że Wisła awansuje, będzie grała lepiej niż wcześniej, a pomysły Królewskiego przyniosą jednak dobry efekt? Znajdziesz w sobie choć odrobinę taktu, by chociaż przeprosić?...
...Przeprosisz? Łaskawca. W dupę sobie wsadź przeprosiny pajacu zasrany. Jak nie awansujemy to przeproszę...
...Jak nie awansujemy to przeproszę, że nazwałem cię zasranym pajacem. Jeżeli awansujemy nie przeproszę i będę aktualną sraczkę przypominał.
|