wolfy napisał(a):

Jeżeli w tym co napisał KOALIK nie widzisz odklejki to znaczy że sam jesteś odklejony.
Ale spoko - kto chce wierzyć w gangsta Błaszczykowskiego to będzie, tak to już działa.
Błaszczykowski zrobił dla Wisły mniej sportowo (ale o wiele więcej - finansowo) bo po prostu był zbyt dobrym piłkarzem, który talentem i profesjonalizmem wciągał Żurawskiego, Kuźbę czy Uche nosem. On nie walił whisky przed meczem i nie myślał po nocach: czarne czy czerwone?
Zrobił karierę klubową, pucharową i reprezentacyjną na poziomie nieosiągalnym dla większości polskich piłkarzy, podczas gdy wyżej wymienieni rozmienili się na drobne. Błaszczykowski był mistrzem Niemiec, Kosowski skompromitował się w Kaiserslautern.
Wszystko co powyżej to fakty.
Małecki nie przegrał kariery, Małecki nigdy nie miał talentu na dużo więcej. Można powiedzieć że wycisnął 100%. O wiele bliżej mu do Kosowskiego niż Błaszczykowskiego - minus ekscesy kochanego tutaj "Kosy".
Błaszczykowski błyskawicznie przerósł Wisłę sportowo, ale nigdy o niej nie zapomniał - dlatego jest jej legendą.
Ciekawe, obszczymurki, czy Wisła za naszego życia doczeka się kolejnego takiego piłkarza. Czy doczeka się go w ogóle Polska piłka.
|
Pewnie się nie doczeka, dlatego, że upadła na sportowe dno z którego się nie podniesie. A upadła przez, o ironio, tego piłkarza przerastającego ligę, Wiślaka, "jednego z nas", którego możemy się już nie doczekać
PS. Tak wiem, na upadek złożyło się więcej czynników niż sama Truskolaska ośmornica, ale fakt jest taki, że Dawid u sterów, Jakub w szatni i Jerzy na ławce trenerskiej, wbili nam ostatniego gwoździa do trumny, a potem przez prawie całą rundę w 1 lidze, sumiennie tą trumnę zasypywali ziemią...