Wyświetl pojedynczy post
azor
Senior Member
 
Od: 03.2008

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#1504
Stary 26.07.2023, 19:58
Jaroo1 napisał(a):Wyświetl post
Wrócę do tematu, który rozpocząłem czyli kasy z dnia meczowego.

Po pierwsze, narracja Królewskiego jest taka, że my to musimy na tym nie wiadomo jak zarabiać. W skali roku, czy mamy te 100-200 tys na mecz więcej czy mniej w 20 meczach = 2-4 mln zł. Dużo, ale nie jakieś być albo nie być dla Wisły.

Jeśli czegoś się nie da zrobić taniej - wynajem stadionu, organizacja meczu, to szuka się oszczedności gdzie indziej - wydatki na pensje, dla agentów za podpisywanie szrotu, węższa kadra. I wtedy nie będzie trzeba płakać, że koniecznie musi być 14-15-16 a może niech będzie te średnio 18 tys ludzi na mecz to Jaro będzie zadowolony.

Inne kluby.
Ok, Śląsk jest dotowany przez miasto. Lechia to akurat zły przykład, bo tam się bardziej zrobił układ jak u nas za WSH. Fajne miejsce do zarobku dla agentów, także zadłużyli klub i s.......ili. Raczej ich dług nie jest przykładem na to, że można łatwo się zadłużyć, oni się musieli o to postarać solidnie.
Ale są też inne kluby. Wszystkie inne z ekstraklasy czy I ligi.
Jak to jest, że te kluby mają frekwencje mikre względem Wisły. Koszty organizacji meczu podobne. Może jedynie na tym wynajmie stadionu nie tracą 160 tys. zł na mecz, może np. jest to 60 tys? Czyli raptem 100 tys mniej, a frekwencje mają po 2 razy mniejsza...
I u nich jakoś się to wszystko składa, nie brakuje im co sezon 5 czy 12 mln zł. Jak to ....a jest? I to u nas przypominam, że mamy taki ultra oszczędnościowy tryb zarzadzania teraz. My ponoc kasy na głupoty nie przepalamy.
I oni jakoś nie płaczą, że im brakuje 5 czy 10 tys kibic co mecz.
I oni mając mniej kasy, mniejsze budżety, ogrywają nas sportowo w lidze.

Kuriozum. Bo jeśli jesteśmy tak rozpasani finansowo, mamy wyższe wydatki ale co za tym idzie większe możliwości, to czemu to się na wyniki nie przekłada.

Kasa nie gra, wiadomo, ale dopóki Królewski nie zrozumie, że legendy niekoniecznie się znają na swojej robocie to zawsze będzie dziadowanie o piniondzie do kibiców, długi i żałosne wyniki.
Jakoś wszędzie się da, tylko u nas mamy ze wszystkim pod górkę. Przypadek?
Polecam prześledzenie sobie kadry operacyjnej Wisła Kraków S.A. na LN. Tam również znajdą się "biurowe legendy" ze stażem po 10-15 lat. Dla których Wisła jest pierwszym i jedynym doświadczeniem zawodowym.
Odpowiedz cytując