wolfy napisał(a):

To samo pisał Karherop po sparingu w którym Colley wy.......ił się o własne nogi i zawalił dwie bramki. A potem powtórzył wyczyn z Widzewem
|
Tu było o tym, jak należy interpretować sparing, w którym skład jest ustawiony z d*py i grają piłkarze głębokiego zaplecza, którzy dostali szansę grania po tym, jak wcześniej rozegrane były dwa sparingi "normalne", w których grali ci, którzy rzeczywiście mają wychodzić w pierwszym składzie.
Cytat:
Jak ktoś wygląda jak sierota w meczu z beniaminkiem drugiej ligi to jednak coś nam to mówi. Jeżeli ktoś nie potrafi jakkolwiek pozytywnie się wyróżnić, zrobić przewagę w meczu z drużyną z niższego poziomu jednocześnie walcząc o skład - to jest jednoznaczny wskaźnik że nie dojeżdża.
Potem te talenty muszą kilka/kilkanaście meczy zawalić żeby jednak uznać - nie, to nie ten poziom.
|
Pełna zgoda - to nie jest ten poziom. Dlatego większość z tych ludzi będzie potem grzać ławę w I lidze albo "robić przewagę" gdzieś na IV-ligowych boiskach w drużynie rezerw (niektórzy, hehe, na stawkach odziedziczonych jeszcze po ekstraklasie), a nam przyjdzie się modlić, żeby pierwszy garnitur za szybko się nie połamał, bo wtedy będą musieli wejść. Pół biedy jeśli na jedną-dwie pozycje, problem się zacznie jak będzie tego więcej.