BCGorlice napisał(a):

Z pierwszej ręki brzmi intrygująco. Znasz Fifiego? Ale branża jest w sumie niewielka więc pozwolę sobie zadzwonić w kilka miejsc, dowiedzieć się o co chodzi z tą TP SA i wrócę. Bo zakładam, że w ten sposób umniejszasz wielkość Comarchu w tamtych latach ale nie do końca łapię co to ma do rzeczy.
Już teraz jednak mogę napisać, że jeśli wziąłeś moje określenie „poważna firma” za jakieś docenienie drogi biznesowej Janusza F. to mamy nieporozumienie. Ja o czerwonym pochodzeniu początkowych kapitałów Profesora i jego metodach zarządzania typu „każdego specjalistę można zastąpić skończoną liczbą studentów” zdanie mam wyrobione i nie jest to dobre zdanie.
Poważna firma w tym kontekście miała oznaczać, że Comarch w 10 roku swojego istnienia był dużą firmą, generującą bardzo duże przychody i zyski a nie chronicznie nierentownym wehikułem jadącym na podwyższeniach kapitału i pożyczkach. Nie wnikałem w etyczno biznesowe niuanse działań jej właściciela.
|
Mam ci jeszcze podać linka do mojego LinkedIn?
Lemat HRowy Filipiaka to jest dowcip, który stał się legendą. Nie ma sensu o tym dyskutować. A o "czerwonym początku" to raczysz żartować.
Po tym jak w 2000 roku TP SA zostało odsprzedane państwowemu France Telekom zaczął się proces konsolidacji i ujednolicenia systemów bilingowych. Fifi nie miał przełożenia na służby i Comarch poleciał. Potem poleciał również ten, co wygryzł innych polskich dostawców, został zastąpiony przez (chyba) francuską firmę. M.in. dlatego Comarch zaczął się otwierać na rynki międzynarodowe i inne biznesy. Nie chce mi się sprawdzać ale dziś Telco chyba nie jest już głównym sektorem w Comarchu. A dodatkowo w 2000/1 było tąpnięcie na rynku IT. Więc aż tak różowo w Comarchu nie było. I kupno Craxy było odebrane z dość mieszanymi uczuciami.