pepe72 napisał(a):

Ja mam świadomość, że to jest temat hejterów Jaro K. ale trzeba chyba nie mieć mózgu by pi...sać takie gówna.
Wyprostowanie finansów klubu, który był przez długie lata okradany przez m.in. "kiboli" to nie jest praca na rok.
|
Eeee.... zgubiłeś gdzieś ostatnie dwa lata?
Etap, w którym finanse były prostowane skończył się gdzieś na przełomie spadkowego sezonu. Do tego momentu wszystko było na dobrej ścieżce, finanse się poprawiały i potrafiliśmy generować przychód, który spokojnie powinien pozwolić na spokojną stopniową spłatę długów i walkę o coraz wyższe cele z roku na rok. Wystarczyło zbudować drużynę zdolną utrzymać się w lidze i odkładać jakiś procent na spłatę zaszłości. Ale my próbowaliśmy przeskoczyć ten poziom i od razu budować hegemona sportowego pod wodzą ludzi, których główną kompetencją były nie umiejętności, tylko odpowiedni stopień powiązań rodzinno-towarzyskich.
Od tego momentu nie tylko nie ma żadnego prostowania finansów, jest już tylko walka o przetrwanie z dnia na dzień z ciągłym "zakrzywianiem" a nie żadnym prostowaniem finansów.
Teraz, jeśli w ogóle, to prostujemy nie finanse z okresu okradania klubu, ale te z okresu radosnego palenia pieniędzmi w piecu - zmarnowaliśmy w tamtym sezonie lekką ręką i bezpowrotnie około 30 baniek plus możliwość corocznego dopływu kasy z gry w ekstraklasie. Czyli mniej więcej tyle, ile wystarczyłoby na wyprostowanie długów z czasu niesławnego wynoszenia kasy w reklamówkach przez sharksów w ciągu 2-3 lat - dzisiaj zbliżalibyśmy się już do momentu, w którym moglibyśmy funkcjonować normalnie. Tymczasem przez cały ten czas nie dokonaliśmy żadnej "inwestycji", która mogłaby dawać nadzieję, że zainwestowane pieniądze wrócą z odpowiednim zwrotem, prostując sytuację finansową - te wszystkie pieniądze przepadły bezowocnie (trenerzy i zawodnicy przyszli, spadli/nie awansowali, wzięli pieniądze i tyle ich widzieli) i nic już z nich nie będzie. Trzeba wpompować nowe, licząc na to, że tym razem się uda awansować i dopiero wrócić na ścieżkę prostowania.
I, żeby była jasność, nic nie wskazuje na to, żeby nawet obecne ratowanie sytuacji było oparte na jakichś działaniach typu racjonalizacja wydatków, optymalizacja funkcjonowania - nie, my dalej palimy pieniędzmi w piecu utrzymując nieefektywną strukturę i kadry (niekiedy wręcz zahaczając o działalność charytatywną - finansując kontrakty osób niezdatnych do gry, trenerów niezdatnych do trenowania i medyków niezdatnych do leczenia) w nadziei, że jeśli zapłacimy zawodnikom (dużo) więcej niż niektórzy w ekstraklasie, to awansujemy i w ESA znowu dorwiemy się do kasy, która pozwoli to jakoś ogarnąć.
Robimy to permanentnie na kredyt, o który ktoś za chwilę się upomni. Może się uda i awansujemy zanim to wszystko pier*olnie. Może. Miejmy nadzieję. Ważne, że prowadzimy przyjazny klub z romantycznym wiślackim DNA.