Drozd napisał(a):

Fernandez z Puszczą dostał dwie piłki na sam na sam i obie spieprzył jak gracz B klasy. To jak jeszcze zespół miał mu pomagać? WYSTAWIĆ PIŁKĘ NA Z METRA DO PUSTAKA? Wtedy lider może by trafił? Ostatnie kilka meczów biorąc pod uwagę możliwości Fernandez był najsłabszy, kółeczka w miejscu kiwanie się w stronę własnej bramki, samolubne zachowanie pod bramką przeciwnika, machanie rękami na kolegów. To jest lider?
A co do mieszania składem. Z Sosnowcem powinni wygrać na przekór trenerowi. Ale z jakiegoś powodu im się nie chciało. I pitolenie, że to dlatego, że trener mieszał składem to bajeczki dla niewidomych.
|
Ile Fernandez dostał w ostatnich meczach prostopadłych podań od kolegów? Ilu z nich grało z nim szybką grę na małej przestrzeni? Ilu pokazywało się do takiej gry? Ilu gubiło krycie i było aktywnych w asekuracji? Ilu szybko operowało piłką? Ilu ściągało mu krycie własnym ruchem?
A z Sosnowcem po strzeleniu gola na 1:0 trener nakazał cofnięcie się i grę z kontry, co po meczu zostało powiedziane w wywiadach.Trener nie miał też z własnego wyboru nawet na ławce jedynego pomocnika, który realnie mógł pomóc Fernandezowi w szybkim operowaniu piłką.
Cały stadion widział idiotyczne decyzje Sobolewskiego, a Ty będziesz pisał, że nie miały one wpływu na przebieg gry i postawę zespołu, bo po prostu piłkarzom się nie chciało?
To jest to wytłumaczenie? Nie chciało im się wygrać najważniejszego meczu w sezonie?
Dostali polecenie zmiany stylu i sposobu gry na taki, w którym się czują znacznie gorzej i popełniają mnóstwo błędów w defensywie, co rywal wykorzystał.