W 100% zgadzam się z uzytkownikiem Jaroo1 w tej kwestii :
Jaroo1 napisał(a):
Jedno jest w tym wszystkim raczej pewne i każdy powinien się z tym zgodzić... - Jarosław Królewski gra w jakaś grę, prowadzi jakaś grę w kwestii Wisły.
I teraz pytanie, czy on to robi bo musi i ma pewność/już jest wszystko załatwione, że sobie poradzi czy walczy o czas z myślą że jakoś się to ułoży, trochę samo, trochę bo on się postara.
Królewski jedno mówi, a drugie robi. Zdaje się, że ta jego transparentność (której brakuje w najważniejszych tematach) jest bardziej dla wywalczenia swoich celów niż dla idei transparentności.
Pomijając okres trio, bo wtedy było za dużo decydentów aby się w tym odnaleźć, to już od czasu rozpadu trio i przyjęcia akcji Jaro zaczął oficjalnie prowadzić swoją grę.
- postawił sprawę jasno że jako trio to dalej funkcjonować nie może - ok zgadzam się
- był już gotów z klubu się zawijać, już tam coś że łzami w oczach mówił - no spoko, tylko czy to nie była zagrywka pod publiczkę, aby wywrzeć presję na Tomku i Kubie, że albo będzie tak jak on chce albo ucieka?
- został w klubie, ale jednak dał przejąć stery Kubie i spółce. Po co? Czekał aż sobie nie poradzą i przejmie zabawkę?
- pozbyli się Jazdzynskiego, czyli najgroźniejszego gracza - bo ma kapitał, wiedzę, siedział w tym na równi z nimi, to nie był pionek pokroju Obidzinskiego, z którego łatwo można było kilkoma artykułami zrobić głupka
- poszła fama o inwestorze. Skoro był to realny podmiot to tym lepiej dla Jarka. Nara Tomek, jest inwestor, możesz się zawijać, ja to teraz sam dociagne bo przecież wiesz, że w trójkę to się z inwestorem nie dogadamy
- kwiecień i pucowanie się na temat inwestora to kolejny element tej gry. Po co? Żeby na inwestorze wywrzeć presję? Żeby się pochwalić? Pokazać że się chce? Żeby kibiców uspokoić i dać im te udawaną transparentność?
- całą ta transparentność która miała być od początku trio, to tez jest zwykły chwyt. Wiadomo że części rzeczy mówić nie wolno, część można powiedzieć po fakcie, jak jest źle w środku to się nie mówi o tym (a przecież tak było gdy było trio), z całej tej pięknej idei Jaro mówi tylko to co jest mu wygodnie powiedzieć i co pasuje pod jego obecne potrzeby. Jak miał jakiś interes zacząć mówić o inwestorze w kwietniu to mówił. Jak później plan się zmienił to ma być cisza. I wszystko po to aby koniec końców nie wiedzieć na ten temat dosłownie nic, już nie mówię o nazwie podmiotu ale chociaż jakieś szczątkowe informacje co było powodem odrzucenia oferty. A dostaliśmy komunikat standardowy, kochamy Wisle, mamy wislackie DNA, było blisko ale jednak to nie to i będziemy się dalej starać, żeby było super, bo nie lubimy zawodzić
|
.
Pełna zgodność. Każda osoba ciut bardziej ogarnięta niż Scarabeus to widzi i wie.
Nie zgadzam się tylko co do wniosków. Królewskiego nie ma co porównywać z WSH.
Ale ok spróbuję : dopóki się Policja nie dobrała do kuprów WSH, to ich zarządzanie klubem było całkiem niezłe i mówię tu o stronie sportowej. Podejrzewam, że Sharki mogły mieć nawet dobre intencje i nie chcieli okradać klubu, tylko w ich mniemaniu inwestowali te pieniądze, które się miały zwrocić z nawiązką z dragów

Zauważcie, że dopóki nie zaczęły spływać niusy o zamykaniu Sharków i Miśka to Wisła finansowo z zewnątrz wyglądała całkiem całkiem i należności też w miarę regularnie do pewnego momentu opłacała, hehehehe

))))))))))))))))) Fajne były ogółem chłopaki tylko te mendy niebieskie, no !!
Żarty na bok. Królewski to jest jednak poważny facet, nie handlarz narkotykami. Nie zmienia to jednak faktu, że od samego początku lubił pobujać w obłokach i pofantazjować. Już z pierwszego wywiadu jak wchodził ratować Wisłę można było to wywnioskować, ale człowiek przymykał oko, bo taka była potrzeba chwili. Królewski jak każdy biznesmen kolportuje tylko te informacje, które służą (w jego mniemaniu) dobru Wisły lub dobru jego samego. Nie ma w tym żadnej amatorki, nie jest to żadna kontrowersja. Każdy biznesmen tak robi. Wisła póki co utrzymuje płynność i Jarek nie będzie informował świata, że jest źle, że dziura budżetowa, że brakuje pieniędzy. Po pierwsze to nie w jego stylu - jest on niepoprawnym optymistą - na styl amerykański. How is it going? Great, thanks. Tyle można wywnioskować z każdej rozmowy z nim przeprowadzonej. Jako główna po Kubie twarz klubu, prezentuje się dla pierwszego lepszego Władka znakomicie. Ludzie, którzy bardziej siedzą przy Wiśle widzą szczeliny w wizerunku. Ja też je widzę.
Tak czy siak - jest to uczciwy facet. Nie złodziej, nie handlarz narkotykami. Majętny facet, który od dziecka chodzi na mecze Wisły i jej kibicuje. Więcej, mimo wszystko Wiśle dał niż z niej wziął (mimo osiągnięcia dość sporej rozpoznawalności). Ja nie będę go oceniał tak jednoznacznie negatywnie po tym jak po przejęciu większości udziałów klubu stworzył drużynę, która zagrała najlepszą rundę od wieków. Jestem ciekaw, co JaroKrolewski ma jeszcze do zaoferowania. Poproszę kolejną dobrą rundą i mniej paplania o potencjalnych inwestorach przed domknięciem sprawy.