Cytat:
Przeszło mi przez myśl coś takiego wczoraj, że ten deal nigdy nie był blisko. Te słowa jak jest blisko w trakcie i pod koniec, jak niewiele zdecydowało, miały swoją funkcję na zewnątrz. Trochę też przez to bagatelizujące zdanie z oświadczenia na TT, że takich transakcji w roku jest mnóstwo. Być może funkcją było wzbudzenie zainteresowania/podbicie oferty innych podmiotów, będących w jakimś innym procesie. Korzystne wtedy było grać na czas i cały czas utrzymywać opinię publiczną ze świadomością, że zaraz jakiś deal się wydarzy. Nie mam bowiem wątpliwości, że zarówno argument o konsultacjach, ochronie drużyny czy wielkim dylemacie JK czy być pracownikiem czy nie, to były tylko historie na zewnątrz. Powód musiał być zatem inny.
Do tego takie rozmowy dyscyplinują struktury, pozwalają uporządkować papiery itp.
|
Cytat:
|
Przecież jedno drugiego nie wyklucza.Inwestor mógł być wymyślony na potrzeby przejęcia akcji Jażdżyńskiego a potem styczeń/luty faktycznie mógł się taki pojawić.To rodzi kolejne pytania,czy Królewski kiedykolwiek poważnie w ostatnich miesiącach myślał o odsprzedaniu swoich udziałów?
|
Myślę, że nie musiał być wymyślony. Do Wisły faktycznie wpłynęło przez ostatnie 4 lata co najmniej 4 zapytania o odkupienie klubu. Biorąc pod uwagę szerokie kontakty Królewskiego nie sądzę, aby wielkim problemem było zainteresowanie kogoś rozmową o odkupieniu klubu. Ale od takiej rozmowy do realnej chęci zakupu jest bardzo daleka droga.
Więc jeśli Jażdżyński usłyszał "mam poważną firmę, która jest zainteresowana Wisłą, ale muszę mieć większość, żeby sprawnie procedować i nie było wrażenia, że ktoś chce sprzedać, a ktoś inny nie, i nie tworzyć atmosfery mało poważnych ludzi." to wcale nie musiało być to kłamstwo a jedynie część prawdy.
Sam mogę jutro przysłać dwa listy intencyjne zakupu Wisły od dwóch poważnych funduszy, chociaż wiem, że żaden z nich klubu nie kupi.