Wyświetl pojedynczy post
krysztal
Senior Member
 
Od: 05.2011

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#1148
Stary 19.06.2023, 11:46
OSC.N. napisał(a):Wyświetl post
Bardzo "interesująca" interpretacja czyjejś własności. Za dobro publiczne może być uznane wiele rzeczy. Dzieła sztuki, zabytkowe budowle, historyczne firmy... Ale czy to, że ktoś uzna coś za dobro publiczne (jest na to jakaś ustawowa definicja?) ma ograniczać właścicielowi Jego prawo do rozporządzania do Jego własnym mieniem? Czy jeżeli kupiłbyś lub otrzymał w spadku np. jakiś zabytkowy majątek, to chciałbyś, aby ktoś ograniczał Twoje prawo do sprzedaży go?


Oczywiście, że Wisła jest wartością dla wielu osób, ale jakie to ma znaczenie z punktu widzenia własności? Przecież Jarosław Królewski nie "sprzedawał" Wisły. On negocjował sprzedaż akcji Spółki, które są Jego własnością. Ja również mam trochę akcji Wisły. Czy jeżeli będę chciał je sprzedać, to będę musiał zapytać się o to skarabeusa, czy kogokolwiek innego?


Wracając, to twoich wcześniejszych wpisów, to dobrze byłoby abyś sobie uświadomił, że "organizacje kibicowskie" mają służyć wielu rzeczom - jedne organizowaniu dopingu, inne archiwizowaniu i propagowaniu historii Wisły, jeszcze inne ułatwianiu wstępu na stadion osobom, które w wyniku różnych problemów mają utrudniony dostęp do oglądania meczów, a kolejne wsparciu finansowemu Wisły. I zapewniam Cię, że żadna z tych organizacji nie ma wpisane w statucie ani nawet w jakichś niepisanych założeniach kontrolowania, sprawdzania i wymagania czegokolwiek od Klubu. A już na pewno czegoś takiego nie ma w założeniu Stowarzyszenie Socios Wisła Kraków. Czasy takich "społeczniackich" organizacji próbujących kontrolować życie ludzi i ich swobodę działania na szczęście minęły i mam nadzieję, że bezpowrotnie.


To, że Socios dzięki bezinteresownemu zaangażowaniu i pomocy Klubowi uzyskało tyle zaufania od wszystkich głównych akcjonariuszy (jeszcze w czasach tzw. Trio) otrzymując prawo desygnowania przedstawiciela do Rady Nadzorczej Spółki, to tylko i wyłącznie zasługa tej organizacji i ludzi w niej działających oraz dobrej woli właścicieli. Ani my nie mogliśmy tego na Spółce wymusić, ani Właściciele nie mieli obowiązku takich propozycji składać. I Ty teraz to zaangażowanie, zaufanie i dobrą wolę próbujesz obrócić na niekorzyść Stowarzyszenia. Jest to słabe i świadczy o małości osoby stawiającej takie zarzuty. Zwłaszcza w sytuacji, kiedy z Twoich wpisów wynika, że nie jesteś Członkiem Stowarzyszenia. Co więc Ciebie obchodzi na co i jak wydajemy swoje pieniądze i w jaki sposób kontrolujemy co się z nimi dzieje? Kolejny raz ujawnia się u Ciebie jakieś PRL-owskie społeczniactwo i chęć kontrolowania tego, co inni robią ze swoimi pieniędzmi.


Skoro jesteś osobą tak uwrażliwioną społecznie, to zapewne zdarza Ci się wspierać różne organizacje charytatywne. I np. mi nigdy by nie przyszło na myśl, żeby krytykować Cię komu i w jaki sposób przekazujesz pieniądze. Wymagać od Ciebie kontrolowania i sprawdzania czegokolwiek w tych organizacjach. Twoje pieniądze - Twoja sprawa. Nawet jeżeli którąś z tych organizacji ktoś uznałby za dobro społeczne.



Wracając do najbardziej ekscytujących Cię kwestii - oferta na zakup pakietu kontrolnego akcji Spółki pojawiła się na długo po objęciu akcji należących wcześniej do Pana Tomasza Jażdżyńskiego przez Pana Jarosława Królewskiego. Przypominam, że zanim do tego doszło, to zarówno Pan Królewski jak i Pan Jażdżyński oficjalnie na zwołanych konferencjach deklarowali oddanie swoich akcji komukolwiek, kto mógłby zapewnić Spółce wyjście z finansowego dołka. Wówczas żaden inwestor się nie zgłosił, a mógł przecież odkupić o każdego z w/w Panów ich akcje za 1 zł. Po co więc teraz szukać w tych zdarzeniach drugiego dna i spiskowych teorii? Przecież to jest zupełnie niespójne i nielogiczne.


Jak chodzi natomiast o sam proces inwestycyjny, to muszę Cię rozczarować, bo wszystkie Twoje oskarżenia i insynuacje są jak kulą w płot. Jako Członek Rady Nadzorczej Spółki miałem wgląd zarówno w sporą część dokumentów, które mogły być ujawnione RN, jak i proces ofertowo negocjacyjny. Opiniowałem również część zapisów propozycji umowy w zakresie, które dotyczyły elementów tego "dobra publicznego" związanych m.in. z nazwą, herbem, barwami, siedzibą Spółki itd.


Proces negocjacyjny nadzorowany i konsultowany był przez jedną z największych na świecie kancelarii transakcyjnych jak również due-diligence było robione przez topowe firmy na świecie zajmujące się takimi badaniami. Sam ten fakt świadczy o tym, że nie mieliśmy do czynienia z firmą "krzak" jak to raczyłeś określić. Ze strony sprzedającej oraz Klubu wykonywany był szereg działań weryfikujących inwestora, o których oczywiście nie napiszę tylko po to, żeby zaspokoić ciekawość Pana Skarabeusa, a jednocześnie narazić na szwank naszą wiarygodność. Do sporej części z w/w informacji i raportów jako Członek RN miałem dostęp i również mogę zapewnić, że inwestor był w sposób możliwie maksymalny zweryfikowany.


A dlaczego umowa sprzedaży akcji nie została ostatecznie podpisana, to ani mi, ani Socios ani skarabeusowi nic do tego. To są sprawy między stronami negocjacji i może jedna ze stron, a może obie uznały, żeby tego nie robić.


Patrząc na ton Twoich tryskających jadem wypowiedzi szkalujących zarówno Pana Królewskiego jak i Socios nie oczekuję, że kogokolwiek teraz przeprosisz, bo zapewne uważasz, że przecież jako społeczniak działasz w wyższym interesie społecznym i Ci wszystko wolno, ale liczę, że przynajmniej weźmiesz do siebie propozycję, którą złożyłeś Robertowi i sam zamilkniesz, bo się zwyczajnie swoimi wypowiedziami skompromitowałeś.


A Twoje propozycje rozpoczęcia "wszystkiego od nowa" od 4 ligi, każą mi sytuować Ciebie raczej wśród osób Wiśle wybitnie nieżyczliwych, żeby nie powiedzieć dosadniej. Nie będę się powtarzał w tym temacie, więc odsyłam do mojego komentarza do ostatniego wywiadu Pana Władysława Nowaka, który również optował za takim rozwiązaniem. Zbieżność tej negatywnej kampanii zarówno w stosunku do Socios, Pana Jarosława Królewskiego jak i samej Wisły wydaje mi się jednak nieprzypadkowa.





Oskar Niezabitowski, Socio nr 23, Członek RN TS Wisła Kraków S.A.


P.S. Żeby jednak połechtać trochę Twoje wybujałe ego, to Ci napiszę, że możesz być z siebie dumny, bo zmusiłeś mnie do wypowiedzi na tym forum po wielu latach milczenia.
Uff ulżyło mi.Dobrze wiedzieć,że Królewski chciał sprzedać"tylko"swoje udziały a nie Wisłę.To właściwie po co był ten cały szum w 2016 roku jak Cupiał sprzedał swoje udziały licealiście z podrobioną maturą albo w 2018 kiedy WSH
ożeniło akcje przebierańcowi z Kambodży?
Nie wiem jak wy ale ja po tym co się w klubie odpierdala od 7 lat nie jestem w stanie nikomu zaufać na sto procent i wierzyć na słowo.Przecież Królewski nie jest człowiekiem znikąd.On nie pojawił się w klubie na jesieni zeszłego roku i stara się naprawiać coś po kimś.On bohatersko sprząta gnój który do spółki z Jażdżyńskim i Kubą sami narobili.Swoje dołożył Władeczek.
Wisła z definicji może dobrem społecznym nie jest ale bez kibiców nie istnieje,to nie Termalica czy jakaś Wieczysta gdzie wystarczy kasa właściciela i można się bawić.A kibiców notorycznie robi się w konia.Na dzień dzisiejszy można śmiało zaryzykować stwierdzenie,że całe to pospolite ruszenie,akcja ratunkowa zostały koncertowo roztrwonione.Długów jest więcej niż było,spadliśmy z ligi i powoli się w tej pierwszej urządzamy.Prezesem jest duży dzieciak który lubi twiterowe napinki i właśnie został wytrzaskany kolejny raz po mordzie przez jakiegoś nonejma bo nie przyszedł na umówione spotkanie idiotycznie się tłumacząc.Jak tu brać tego gościa poważnie?
Odpowiedz cytując