wolfy napisał(a):

|
@MaLk - nie rżnij głupa, straszny z Ciebie był obrońca Sobolewskiego, jakieś pojebane wycinki statystyczne tworzyłeś, pozwalałeś sobie na bardzo dużo. Miej godność. Ludzie znający się na piłce widzieli że wyniki Sobolewskiego to zamek na piasku. Nie było pytania czy .......nie - ale kiedy. Nie da się awansować bez gry obronnej, a jej poprawa to nie to samo co wpuszczenie więcej nominalnych obrońców.
|
Pewnie do końca będziesz udawał, że tamta dyskusja dotyczyła czegoś innego niż dotyczyła, a dotyczyła tego, czy Sobolewski jest lepszy od Brzęczka, a nie tego, czy Sobolewski jest geniuszem trenerki. Nota bene w międzyczasie tamtej wyliczanki prowadziłem na SB dyskusje, w których napierniczałem się z umiejętności taktycznych Sobolewskiego - kto pamięta, to pamięta.
Równie dobrze mógłbym teraz wrócić do Twojego nagłego uwielbienia dla Szota po jednym udanym meczu chciałeś zaczynać skład od niego - ile to było warte, pokazał ostatni mecz. Albo przypominać, jak do końca broniłeś Brzęczka, że tym razem, już od następnej kolejki na pewno zaskoczy, chociaż wszyscy już widzieli, że nic z tego nie będzie. Tylko po co?
Fakt, przyznaję, długo Sobolewskiego broniłem - tak mniej więcej do tego momentu, kiedy były ku temu merytoryczne powody. Fakt, w końcówce popełnił kluczowe błędy, które - w świetle przebiegu meczów, rodzaju przeciwników i dostępnej kadry nie mają usprawiedliwienia. Żadnego. O czym wyraźnie też pisałem.
Jest różnica między czepianiem się Sobolewskiego dla zasady niezależnie od tego, czy akurat mu idzie, czy nie idzie albo od tego, czy miał realną możliwość coś zmienić i czepianiem się wtedy, kiedy popełnił rzeczywiste błędy. Ja jednak pozostanę przy swoim i będę się czepiał wyłącznie merytorycznie, to znaczy za to, co moim zdaniem spieprzył. Tak samo jak Fernandeza - będę się czepiał wyłącznie za konkretne, słabe mecze, a chwalił za te, w których był najjaśniejszą postacią drużyn. Taka jest między nami różnica, że ja nie oceniam zerojedynkowo, albo ktoś jest super, albo tragiczny - nic pomiędzy.
Fakt - poza początkiem sezonu i głupim czerwem, Fernandez w tym sezonie ciągnął naszą grę. Fakt - w decydujących meczach e końcówce Fernandez dał nam mniej więcej tyle samo, co Sobolewski. Może to wina tego, że wszyscy liczyli na to, że sam nam wygra mecze, może tego, że sam w pewnym momencie uwierzył, że sam wygra te mecze. Może. Skończyło się tak, jak się skończyło.
Za pensję jednego Fernandeza możemy mieć trzech Villarów, Junków albo Muli. Każdy teraz może sobie sam ocenić co się nam bardziej opłaca. Ja skłaniam się do tej drugiej opcji, ale rozumiem, że ktoś może uważać inaczej i nie mam zamiaru się napieprzać o to, że ktoś ma inną wizję.
Więc z łaski swojej - pozwól mi napisać tutaj jakie jest moje zdanie, bo do tego służy forum. Jeśli się z nim nie zgadzasz, podejmij merytoryczną polemikę.