Harcownik napisał(a):

|
Generalnie się zgadzam. Ale... przykro o tym pisać, ale w ostatnich meczach naprawdę nie było widać wyższości Fernandeza nad Klisiewiczem czy Moltenisa i Colleya nad jakimiś innymi "noname'ami", którzy przynajmniej nie potykają się o własne nogi, a zarabiają dużo mniej.
|
Colley i Moltenis to Hiszpanie sprowadzeni przez Kiko? Nie.
O wartości Fernandeza mówi cały sezon: żaden inny pomocnik w tej lidze nie miał takich liczb, umiejętności i znaczenia dla swojego zespołu. Jednocześnie żaden piłkarz nie będzie nigdy w stanie grać zawsze na najwyższym dla siebie poziomie przez cały sezon, nawet Messi. A jego słabsza końcówka wynikała przede wszystkim z działań i decyzji Sobolewskiego: głupiego mieszania ustawieniem i składem, dziwnymi ruchami taktycznymi, desygnowania do gry zawodników, którzy bardziej zespołowi przeszkadzali niż pomagali.
Podobnie Villar, Mula: gdy grali przewyższali kilkakrotnie niemal każdego zawodnika na ich pozycjach z innych zespołów tej ligi. Również Junca, gdy grał w systemie 4-4-2 i do momentu kontuzji.
Nigdy nie zrozumiem dlaczego Sobolewski ani razu nie wystawił Tachiego ma jego nominalnej pozycji środkowego obrońcy. Może akurat to byłoby ruchem, który znacząco poprawiłby jakość naszej gry obronnej. Ale nie, nasz trenerski geniusz oczywiście kombinował inaczej.
Podsumowując: wszystko co dobrego stało się w rundzie wiosennej było zasługą hiszpańskiego zaciągu i decyzji transferowych Kiko.
Nie udało się, bo nie nadążyły za tym pozostałe sprawy, czyli właśnie polscy zawodnicy i pozostałości po poprzednich sezonach. Mamy bardzo dobrą strategię postępowania od wiosny, opartą o piłkarzy, którzy są w stanie dać awans i pociągnąć zespół. Brakuje do niej tylko porządnego trenera, najlepiej również z Hiszpanii.
A finanse? Tu odpowiedź jest prosta: gdyby Wisły nie było na nich stać, nie byłoby ich tutaj. Ufam, że Królewski wie, co robi i panuje nad tym. Nie jest powiedziane, że każdy hiszpański zawodnik musi zarabiać znacznie więcej niż wielu polskich piłkarzy grających w tej lidze. Jak wiadomo na przykład Carlitos grał u nas za bardzo małe pieniądze.