Harcownik napisał(a):

Nie chce popadać ze skrajności w skrajność, ale Ruch awansował grając właściwie samymi Polakami. Trenerami Ruchu, Łks i Puszczy też są Polacy. We wszystkich tych ekipach może poza ŁKS główne role grają Polacy.
W Wiśle też było kilku trenerów zza granicy. Na tym forum też specjalnie nie cieszą się poważaniem.
Carillo, Kiko, Hyballa. Za żadnym z tych treneroów nikt tu nie tęskni.
|
Niemal wszystkie polskie drużyny spadają i awansują do ekstraklasy oraz w niższych ligach grając głównie polskim zawodnikami. Więc to porównanie bezsensowne i do niczego nie prowadzi.
Piszę o Hiszpanach, bo ci sprowadzeni przez Kiko są od nich często piłkarsko znacznie lepsi i jedynie kwestia trenera sprawia, czy tą wyższość będą mogli optymalnie zaprezentować. Warsztat polskich szkoleniowców pokazuje, że u nich to bardzo wątpliwe. Jednostkowe wyskoki jakiegoś trenera tego nie zmieniają.
Naprawdę chodzi nam o kolejnego Skowronka bis, tym razem o nazwisku Myśliwiec, bo na przestrzeni dziesięcioleci w Polsce zdarzało się polskimi zawodnikami awansować do ekstraklasy różnym klubom? To ma być ten argument?
Mało już twory Skowronkopodobne zabrały nam czasu, pieniędzy i finalnie cofnęły klub w rozwoju?
Wymieniasz kilku trenerów z zagranicy. Warto zauważyć, że akurat za Hyballi mieliśmy ostatni okres czasu, w którym gra Wisły mogła się podobać i była w niej jakaś myśl czy strategia. Problem okazał się nie w jego warsztacie, tylko w innych sprawach, pomijam już zachowanie legend.
Natomiast czasy Carillo czy Kiko na ławce to w porównaniu do dzisiejszych realiów kosmos. Z zawodnikami, których oni mieli i trenowali spokojnie utrzymywaliśmy się w lidze, a popisy Carlitosa czy nawet Imaza budzą dziś nostalgię. W porównaniu z tym, co zrobili później z zespołem polscy szkoleniowcy i jeden Słowak, ich okres to była wręcz sportowa i bojskowa idylla.
A dostali od zarządu tylko chwilę, nie mając szans długofalowo już wtedy rozwijać klubu w oparciu o rynek hiszpański.