|
Podsumujmy fakty. To co się stało boli, ponieważ awans mimo koszmarnej jesieni był na wyciągnięcie ręki. Wystarczyło wygrać jeszcze jeden mecz ze słabiutkim Zagłębiem.
Wszystkie zmiany zrobione zimą zadziałały. Nie zadziałało jedynie to, co zostało po jesieni: Sobolewski i większość ówczesnych zawodników.
Dlatego w najważniejszych meczach tej rundy zawsze czegoś nam brakowało, najczęściej sensownych decyzji i reakcji trenera. Gdyby to było, a nie np. odsyłanie jednego z najlepszych zawodników na trybuny, by sobie odpoczął w najważniejszym momencie(!), bylibyśmy dzisiaj w zupełnie innym miejscu, bo plan na tą wiosnę był naprawdę dobry.
Niestety, jak to u nas bywa, nie został wdrożony w całości: zarząd zawsze zapomni o jakimś jednym kluczowym elemencie, który również powinien być wymieniony wraz z resztą. I ten element ostatecznie pogrąża cały projekt. Ile razy jeszcze w ten sposób sami zniszczymy sobie własną pracę i szansę?
|