|
Wczorajszy sowity wpier.dol - w dodatku u siebie: przy pełnym i żyjącym stadionie - to wręcz ironiczne podsumowanie działania Klubu i tej niesłychanej degrengolady toczącej Wisłę od wielu niestety już lat.
Rok temu koncertowo, na własne życzenie, pożegnaliśmy się z Ekstraklasą. W tym sezonie w ważnych meczach oddawaliśmy regularnie punkty faktycznym rywalom. Robiliśmy to czasem nawet seryjnie - dysponując lepszym potencjałem piłkarskim, niż cała ta pseudoliga.
Natomiast bicie piany teraz tylko w stronę Sobola i obciążanie go za cały sezon to też przegięcie. Jasne, to on odpowiada za wczorajszą hańbę na Reymonta - nie ma co tego rozmywać. Mecz był zwyczajnie obrzydliwy i pokazał jak marnym Sobol niestety okazał się tutaj trenerem. Sztuką jest umieć przegrać wszystkie mecze w sezonie z takimi drwalami jak Niepołomice.
Natomiast trzymanie tego patałacha Brzęczka na stołku trenerskim przez tak długi okres, to był taki sam gwóźdź do naszej trumny, jak późniejsze powierzenie pracy Sobolowi, który przy Brzęczku przecież stale też pracował.
Tutaj przypominam, że "w nagrodę" za spadek z Ekstraklasy, Wujek dostał w swoje łapy dodatkowe kompetencje w postaci de facto stołka menedżerskiego. I to on dobierał sobie w rzeczy samej tych wszystkich piłkarskich tuzów do poziomu 1. ligi. Samo rozszerzenie kompetencji osobie, która nie potrafiła wywiązać się z pierwotnych zadań (trenerka), brzmiało wówczas jak obrzydliwy żart. Ale mimo tego byli tacy, którzy tym decyzjom ochoczo przyklaskiwali, dopatrując się w tym jakichś rzekomo przemyślanych ruchów.
Fakt jest taki, że Wisła została spuszczona roku temu do tego szamba, w którym dzisiaj po prostu dalej tkwimy. I taką samą odpowiedzialność za ten stan ponosi każdy trener, który tutaj pracował, jak i każdy współwłaściciel czy prezes - wliczając do tego "zacnego" grona też tych ludzi, którzy do tej patologii się swoimi decyzjami przyczynili. Nawet jeśli zdążyli się w międzyczasie z tego układu sprytnie wymiksować.
|