|
Chyba nikt nie nie chce czekać do karnych. Jeśli nie udowodnią wyższości nad Stalą czy Puszczą przez te 120 minut czy ileś tam to z czym do ludzi - równie dobrze można rzucać monetą kto awansuje żeby wyłapywać po 5-0 od Warty czy Radomiaka za rok.
Poza tym zawsze można liczyć że nie trafią w bramkę - chyba co najmniej raz w ten sposób już Biegański karne "obronił", zresztą chyba gdy eliminowaliśmy karnymi Puszczę. W każdym razie to że Biegański nie umie bronić karnych (a ostatnio niczego) to chyba nasz najmniejszy problem.
Jeśli na cztery mecze z ...Puszczą nie wygramy ani jednego to nie zasługujemy na ekstraklasę i tyle. Po pierwszym oklepie w Krakowie myślałem ok, odkujemy się w rewanżu, potem w PP straszne męczarnie i rzuty karne, na końcu wtopa na wyjeździe.
Patrze na skład w meczu z Puszczą w PP: Skrobański, Plewka, Balta, Cisse, Talar, Szywacz, Gruszkowski, Wahowiak. Wow.
Tak btw, co z Plewką, żyje jeszcze?
PS. No i jedna niestety prawda o trochę papierowej potędze Wisły...skrzydła. Moim zdaniem najsłabszy punkt. Kiedy w formie byli Junca i Jaroch jako wahadłowi to jakoś to śmigało. Jeszcze Villar coś daje bo Mula moim zdaniem robi więcej wiatru niż pożytku. Jednak przy jego kontuzji mamy już zupełny kabaret bo z trójki:
Błaszczyk
Cisse
Młyński
ciężko kogoś wybrać do gry.
Mimo słabej gry pewni siebie i jazda bo my jesteśmy Wisła Kraków i mamy rozpierdalać. W imię Boże ciąć frajerów równo z trawą. A po meczach chodzić na kremówki.
Naszym motto: Panowie, kiełbachy do góry, rąbiemy ich w kakao! Siekać frajerów, do piachu z nimi! Wślizg, wślizg, wślizg!
|