|
Najbardziej frustruje sposób tej porażki. Fakt, że zespół był ociężały, zagubiony, pasywny, niedokładny, nie walczył na 100%, nie starał się wyszarpać tego awansu z gardeł przeciwników. Drużyna nie grała i nie zachowywała się tak, jakby to był mecz o życie, jeden z najważniejszych w sezonie, a tylko jakieś tam kolejne starcie bez większego znaczenia.
Zapewne do takiego podejścia znów przyczynił się Sobolewski, odsyłając na trybuny Igbekeme, który zdaniem niektórych mógłby pojawić się przynajmniej na ławce rezerwowych. Jeśli w takim kluczowym momencie trener odstawia najlepszego w destrukcji pomocnika i kluczową osobę dla tej formacji, by sobie odpoczęła, zamiast rzucić na rywali wszystko, co mamy najlepsze, no to wysyła druzynie jednoznaczny sygnał.
Równie mocnym negatywnym sygnałem jest trzymanie na boisku zawodnika, któremu ten mecz kompletnie nie wychodzi i gra beznadziejnie: Cisse. Nakazywanie cofnięcia się do obrony po szybko strzelonej bramce, jeśli miało miejsce, stanowi kolejny ciężki błąd, burzący cały wcześniej przyjęty plan gry (o ile ów oczywiście istniał, a nie zamykał się w słowach: grajcie jak najlepiej i jakoś to będzie).
Od ilości idiotyzmów i głupot po naszej stronie w tym meczu naprawdę może rozboleć głowa. Większość z nich niestety jest wprost zasługą trenera, przez co, podobnie jak we wcześniejszych kluczowych spotkaniach, możemy stracić awans. Do tragicznej jesieni już nie wracam, choć i za nią Sobolewski ponosi współodpowiedzialność.
|