Cytat:
Z jednej strony teorie na podstawie szczątkowych informacji są zawsze bardziej bajkopisarstwem niż mniej lub więcej trafioną dedukcją.
Z drugiej, można by ich było uniknąć w bardzo prosty sposób, tzn. uściślając, mógłby ich uniknąć Jaro. Tym sposobem jest tam dadadam *werble*:
NIE SKŁADANIE OBIETNIC BEZ POKRYCIA, SZCZEGÓLNIE GRUPIE TAK SPRAGNIONEJ JAKIEJŚ FINFANSOWEJ NORMALNOŚCI I SUKCESÓW JAK KIBICE WISŁY KRAKÓW
Tylko tyle i aż tyle, gadanina o inwestorze, o deadlineach, o stawianiu pieniędzy na to czy się uda czy nie, przesuwanie tych deadlinów w nieskończocność żeby potem w ogóle uciąć temat tesktem "dowiecie się po sezonie" to PROSZENIE SIĘ o snucie domysłów. Taka jest ludzka natura i to całkiem normalne.
|
Królewskiego podsumowałbym tak, dobry chłopak, zaangażowany w pracę ale i zaangażowany emocjonalnie w to wszystko (cieszenie się z piłkarzami po meczu), on się poczuł nie tylko właścicielem, prezesem ale częścią każdej odnogi tego klubu.
Ale co do prowadzenia klubu to zapewne trochę zagubiony, trochę nieudolny, a trochę próbujący grać, kombinować aby swoje uzyskać. I przez to wychodzą takie cyrki.
Na 99% chce dobrze ale nie wiem czy droga, którą obrał jest dobra. Czy on chciał być przesadnie transparentny i dlatego wcześnie mówił o inwestorze? Czy chciał się pochwalić? Czy chciał jakąś presję wywrzeć aby to dograć/lepiej załatwić?
Wyszło to groteskowo. I takie spowiadanie się kibicom - ale też wiadomo, że wszystkiego powiedzieć nie może bo by złamał umowy, psuł projekty albo medialne rozgrywanie pewnych spraw, na pewno dobrze nie wpływa na jego wizerunek ani na klub.