|
To błędy w tłumaczeniu. Tak to jest jak dziennikarz nie rozumie dobrze angielskiego.
Paolo to powiedzmy dyrektor zarządzający. On nie ma takich środków, żeby sobie kupić klub, inwestować w niego i nim zarządzać.
Poza tym, gdyby to on był inwestorem, to Jarek nie byłby mu do niczego potrzebny. Prawdopodobnie sam lepiej by zarządzał klubem.
Jest jeszcze inna opcja. Są fundusze, także w Dubaju, które nie inwestują bezpośrednio środków w konkretne projekty, ale pożyczają na nie pieniądze. Czyli np przychodzi Ziutek i pokazuje im projekt budowy fabryki śrubek. Fundusz weryfikuje i mówi spoko, bierzemy to. Stawiana jest spółka celowa, której udziały są zastawione. Spółka jednak jest Ziutka, ale dopóki Ziutek nie spłaci kapitalu to wszystkie nadwyżki, które generuje spółka lądują u Arabów. Po spłaceniu kapitału schodzą z zajęć i uwalniają spółkę Ziutkowi, który staje się jej faktycznym właścicielem.
Jeśli mamy do czynienia z drugą opcją to mam nadzieję, że Jarek ma tyle oleju w głowie żeby ten temat odpalić i nie sprzedawać Wisły.
A tak poza tym, to ja podtrzymuje co pisałem jakiś czas temu - Jarek kombinuje jak tu Wisły się nie pozbywać. Myślę, że za zmianą narracji stoją ustalenia z Orlenem co do wspierania drużyny po awansie (dużo większa kasa niż obecnie) plus rozeznanie jakie zrobił wśród dotychczasowych sponsorów. Najpewniej zakłada też, że będzie musiał jeszcze kilka baniek wrzucić zanim Wisła dostanie pełną kasę z praw medialnych etc, aby utrzymać płynność finansową. No i niewykluczone, że coś jeszcze się dzieje w tle.
Pisałem, że jak tego dealu nie będzie do majówki to nie będzie i to podtrzymuję.
|