Drozd napisał(a):

To nie była zwykła sytuacja. Jak to możliwe, że od linii pola karnego do linii środkowej jest tylko jeden James i trzech przeciwników?
Zresztą dalej czekam na propozycje co powinien zrobić Igbekeme skoro za sekundę miał już przeciwnika na plecach.
|
Czy Ty jesteś normalny? Igbekeme dostał zwykłą piłkę od Biegańskiego, idealnie do nogi, wokół nie było nikogo. Mógł zrobić z nią wszystko: obrócić się i wywalić do przodu, podać do stopera, podać do Jarocha albo Szota, cofnąć do Biegańskiego, nawet wywalić na aut jak czuł się zagrożony. Stracił kretyńsko piłkę - jego wina i tylko jego. Co więcej - stracił tak po raz drugi, tylko za pierwszym razem udało się odratować sytuację. Dodajmy że kilka podobnych piłek stracił też z ŁKS-em i we wcześniejszych meczach też mu się to zdarzało.
Właśnie skończyłem oglądać nagraną powtórkę. Igbekene zawalił tą bramkę, mógł dwie.
Gdzie tu wina Biegańskiego?!