Piknik,
odnośnie raportów, bilansów etc.
Jak się rozwodziłem, i musiałem nagle swoje dochody wyzerować żeby nie płacić kilka-kilkanaście tysięcy alimentów na jedno dziecko, to też potrafiłem na JDG (zanim przeszedłem na spółkę) robić bilanse na zero choć środki do dyspozycji miałem. Średnio inteligentny księgowy powie Ci jak to zrobić żeby podatkowo wychodził minusik, a środki były w dyspozycji
Dlatego ja specjalnie nie zawracam sobie głowy raportami. Są one takie, jakie chce właściciel, a nie oddają realnej sytuacji danej firmy.
I zgadzam się, że Syneris nie jest startupem tylko firmą, która ma jakieś miejsce w swojej branży na świecie. To jakie realne dochody ma, jakie będzie mieć (co wynika z podpisanych umów, które nie są ujęte w żadnych bilansach), to nad czym pracują programiści i co być może niebawem wypuszczą na rynek może znacząco zmienić sytuację finansową firmy jak i samego Królewskiego. Fakt, że ktoś z zewnątrz zainwestował niemałe pieniądze w jego firmę świadczy o tym, że mają coś w co musi się opłacać inwestować. Nikt nie inwestuje iluś milionów euro w firmę, która nie ma realnej szansy pomnożyć tej kwoty.
To tak w ramach dygresji o samym Syneris.
Jakie to ma przełożenie na Wisłę? No właśnie może ma. Ja sobie potrafię wyobrazić, że Jarek po realizacji pewnego projektu w ramach Syneris będzie chciał się "scashować", sprzeda firmę "do końca" a uzyskaną kasę zainwestuje w kolejny start up i... Wisłę?