|
Przyczyn porażki jest kilka. Niestety jedna z nich to trener.
1. Colley: czy ten chłop jest zdrowy? Pytam poważnie: czy on ma jakieś problemy psychoruchowe, problemy z kolanami? Przecież on wyglada, jakby nie miał czucia w nogach. To jest jedna sprawa. Druga sprawa to karny: jakim trzeba być głupkiem, żeby do odbioru piłki ustawić się zaraz za linią własnego pola karnego? Przecież jakby zrobił krok w przód, to mógłby faulować bez ryzyka karnego.
2. Ustawienie 3-5-2: w tym ustawieniu bardzo ciężko wyprowadza się piłkę. Tu jest rola trenera: on musi wypracować kilka schematów wychodzenia z piłką od obrony do pomocników. Chojniczanka wycofała się głęboko, wiec mieliśmy swobodę wyprowadzania piłki. ŁKS wysoko pressował, wiec już tak łatwo nie było. A my graliśmy dramat: po prawej stronie w ogóle nie było wyprowadzenia: piłka szła czytelnie od Łasickiego do Colleya, dalej pod linię końcową do Jarocha i to był koniec, bo Jaroch grał znów do Colleya który wybijał piłkę na pałę. Z lewej strony jak piłka trafiała do Villara to ten schodził do środka i szukał wychodzącego po piłkę Fernandeza lub Jamesa. W II połowie ŁKS zamknął tą opcję pressingiem i kryciem no i się nasza gra skonczyłą. Zatem: Wisła nie potrafi wyprowadzić piłki pod pressingiem.
3. Recepta na Wisłę jest prosta: pressować i kontrować. Jak masz piłkarzy lepszych niż Chrobry czy Chojniczanka to wygrywasz.
4. Jeszcze raz powiem, że Tachi w środku pola to nieporozumienie. Wczoraj James grał wszystko: obronę, atak, rozgrywanie, pressing: jak stracił płuca w 60 minucie to już same straty. Tachi jest kompletnie bezwartościowy jako pomocnik.
Demokracja: mówisz co chcesz, robisz co ci każą.
|