|
To że ŁKS się dobrze ustawił to jedno, a to, że głowy chyba na 2 połowę nie dojechały, to drugie.
Ledwo zaczyna się druga część spotkania, a już wdajemy się w jakieś przepychanki, po co? Nie wiem po co te nerwy, 2:2 to był okej wynik, gorszy niż zasługiwaliśmy z gry po 1 połowie, ale wciąż ok, mieliśmy całe 45 minut na spokojne pogranie i próbę strzelenia jakieś bramki. Za dostaliśmy gonga i w zasadzie skończył się mecz. Przemotywowanie w przerwie?
Najgorsze jest to, że mamy naprawdę zajebisty - mimo wszystko - bilans na wiosnę, ale kompletnie spieprzona jesień kładzie się strasznym cieniem na cały sezon. Nawet przegrywając te 3 mecze na wiosnę, a zdobywając z 5 pkt więcej na jesiennych meczach z Sandecją i Chojniczanką, wciąż bylibyśmy w grze. Patrząc na miny Wiślaków to mam obawy czy będą w stanie się zebrać w sobie na walkę o 3 miejsce + potem baraże, a na to w tej chwili trzeba się nastawiać.
No i żadna tajemnica, ale największą stratą w meczu z Ruchem nie były punkty, tylko Mula + Junca. Teraz pytanie co z Villarem. :/
|