Wyświetl pojedynczy post
wierność83
Senior Member
 
Od: 11.2018

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#420
Stary 04.05.2023, 09:22
skarabeus napisał(a):Wyświetl post
Piknik,

dobrze kombinujesz. Ale wynika to z faktu, który nas łączy, ze obaj jak piszemy o rzeczywistości taka jaka ona jest, to nazywa się nas tymi, co mącą ;-)
Z mojej wiedzy deal dogadywany jest co najmniej od stycznia. Albo od wtedy jest na wyłączności. Audyt, o którym piszesz, na ten okres o którym piszesz, to znacznie więcej niż miesiąc. Nie sądzę, że nawet firma stricte zajmująca się audytami wyrobiłaby się w 6 tygodni. Tych dokumentów, które trzeba wziąć w łapę, umów do przeczytania, z których mogą wynikać różne zobowiązania jest tak dużo, że to jest po prostu mało realne.

Sam dopinam umowy rzędu 1-100 mln euro i nigdy nie zdarzyło mi się, żeby klient nie robił pełnego audytu przedmiotu zakupu (nie zawsze spółka). Zdarzały się już (i to nie raz! sic!) fałszowania dokumentów do DD. Bardzo często jest to robione po akcie notarialnym warunkowym, z płatnością w depozyt notarialny, ale tam zazwyczaj się każdemu spieszy żeby deal był przyklepany. Tutaj nie mamy pośpiechu, rozmowy trwają kilka ładnych miesięcy, więc nie wierzę, że nie doszło do takiego audytu.

Z info, które mam wynika również, że dla przyszłego inwestora kilka mln euro długów, które ma Wisła i kilka kolejnych mln potrzebnych na transfery i nazwijmy to ogólnie pion sportowy, nie są kwotami, które go powalają. Natomiast faktycznie masz racje, że z tego co mi wiadomo, udziały mają być "puszczone" w dość niskich pieniądzach, bo priorytetem jest spłacenie obecnych udziałowców z pożyczek, które udzielali klubowi (i tutaj są pewne terminy, które początkowo były powodem blokady ze strony części udziałowców), tak żeby klub był "wyczyszczony" z tych zobowiązań.

Będzie więc deal polegający na hybrydzie: kwota X za udziały + splata części długów wobec udziałowców + umorzenie części pożyczek przez udziałowców = suma wkładu wniesionego przez udziałowców do spółki.



Jakoś na początku kwietnia wiem, że to było kością niezgody. Tzn forma jaką przyjęto, bo rodzi to dla niektórych niezbyt korzystne rozwiązania podatkowe. Ale nie znam szczegółów i detali komu i dlaczego. Jednak biorąc pod uwagę wypowiedź Jaro o domknięciu tematu w kwietniu to raczej ta kwestia nie jest problemem.



Wobec powyższego nie do końca kupuję wersję "Jarkową" przeciągania decyzji. Bo mamy sytuacje, w której rozmawia z poważnym inwestorem, którego sam znalazł, sprawdził. Który gwarantuje w całkiem szybkiej perspektywie odzyskanie milionów złotych, które Jaro i spółka włożyli w klub, gwarantuje też bardzo poważny zastrzyk finansowy i nie chce zmian w pionie sportowym (Kiko miałby dostać jeszcze więcej "władzy", możliwa więc zmiana trenera i jeszcze ciekawsze nazwiska). Z punktu widzenia dobra klubu nad czym tu się zastanawiać?

Albo więc nie jest to taki kolorowy inwestor jak się go przedstawia, może są wobec tego inwestora zastrzeżenia natury moralnej typu kasa z handlu bronią, styk z arabskimi fanatykami, kontakty czy szeroki zakres inwestycji w Rosji, albo to Jaro przeciąga linę i inwestor postawił granicę, bo ileż można. Być może chodzi o to, że inwestor chce Jaro na stołku prezesa przez 2-3 lata, póki jego człowiek nie nauczy się Wisły i będzie gotowy przejąć stery, a Jaro widząc natychmiastowy zwrot zainwestowanych środków ma już na oku inny projekt i brak czasu na pogodzenie wszystkiego? I próbuje się wymiksować ze słowa danego inwestorowi, ze wprowadzi go przez czas jaki będzie tego inwestor oczekiwał.



Brakuje danych żeby precyzyjnie stwierdzić, a od tygodnia nikt nic nie chce mówić
Z tym przeciąganiem, aby dać spokój drużynie byłoby logiczne gdyby nie jeden szczegół... Jak zapowiadano domknięcie najpierw w połowie kwietnia, a później z końcem, to wtedy ten spokój był nieważny? Przecież każdy mecz dla Wisły był i jest mega istotny. Dlatego moim zdaniem to wersja "na zewnątrz", aby dograć w spokoju inne ustalenia, które pozostają kością niezgody.

I tu nie trzeba wielkich informacji, aby do czegoś imo dojść, wystarczy prześledzić tweey Jarka. Jeden, że tylko jego rozterki blokują deal, a drugi, że wyjaśni po sezonie dlaczego to się przedłużyło z kwietnia. Jakby ten drugi już mówi, że wersja ze spokojem dla drużyny nie jest powodem (a przynajmniej nie jedynym).

Dla mnie to wygląda prosto - Jaro nie chce być w Wiśle prezesem na etacie, pracownikiem u kogoś. W marcu liczył, że dogada się z inwestorem na coś bardziej elastycznego, może krótszy czas, może jakiś bardziej rozbudowany zarząd, może jakieś odkupienie udziałów od mniejszościowych udziałowców - nie wiem. I to są te komplikacje, spowalniacze czy rozterki.

I dodatkowy czas jest potrzebny, aby znaleźć rozwiązanie, w którym Jarosław i inwestor będą zadowoleni z jego (JK) roli w projekcie (lub np. JK zgodzi się jednak być te kilka lat prezesem, np. z jakimś korzystnym zapisem umowy na przyszłość). Pewnie jest wiele scenariuszy w grze, wydaje mi się, że przy takim dealu, przy takiej włożonej pracy w jego przygotowanie, obu stronom będzie zależało na wypracowaniu rozwiązania.
Odpowiedz cytując