Piknik,
czekałem z komentarzem na to co się wydarzy. I co się wydarzyło? Jaro powiedział, ze info po sezonie
A miesiąc temu, działając na euforii dał info, że deal do końca kwietnia. Teraz twierdzi, że jest odpowiedzialny i dopiero info po sezonie

czyli miesiąc temu nie był odpowiedzialny? Oczywiście, że był. Ale od początku kwietnia do dziś zmieniła się sytuacja negocjacyjna. A czemu się zmieniła? Patrz mój ostatni post w tym temacie.
To bardzo wygodne zasłonić się teraz dobrem klubu i ukrywać fakt, że kolejny raz magluje się to samo i ktoś może jest tym już zmęczony i zirytowany. A zirytowanych jest więcej osób. Począwszy od Kiko, który chce odpowiedzi, co za 2 miesiąca a słyszy, że dowie się za dwa miesiące

No, za miesiąc.
Tyle info, które mam. Teraz spekulacji trochę.
Jest bardzo cienka linia między tym, że jest mega hiper super dobrze, a przedobrzeniem tego stanu.
A wypowiedz Królewskiego, że były już w historii Wisły sytuacje, w których po ogłoszeniu nowego inwestora były sytuacje kryzysowe jest ultra chu....wym wtrętem do negocjacji, bo to oznacza mniej więcej tyle, że Królewski nie jest pewny czy nowy inwestor nie roz.....oli klubu w drobny mak jak to było przy Stechertach, Vannach.
I tutaj są dwie kolejne rozkminy.
1) Serio przez tyle miesięcy, po takich doświadczeniach wcześniejszych klub nie sprawdził i nie prześwietlił od A do Z nowego inwestora?
2) To podobno firma z "otoczenia biznesowego" Królewskiego. Czy tam w wyniku działań Królewskiego, który poszukiwał inwestora. To Królewski nie wiedział do kogo puka i komu proponuje klub?
I w sumie z tego jeszcze się buduje jedna rozkmina. Czy cała ta (póki co) szopka z nowym inwestorem, nie jest, a w sumie była, szopką tylko po to żeby skupić akcje i władzę w klubie w jednej ręce?
Głośno myślę. Bo jak widzę jakie info idą na przestrzeni czasu to taki schemat się ułożył:
1) Jaro ze 2 lata temu informuje, że będzie szukał inwestora dla Wisły
2) Kiedy pojawia się poważny kryzys właścicielski i finansowy w wyniku spadku z ligi, Jaro informuje wspólników, że jest inwestor, ale będzie rozmawiać tylko z nim i musi być uporządkowana sprawa właścicielska, aby mógł przejąć gładko pakiet większościowy
3) uwiarygadnia się to różnymi info, być może kimś kto realnie rozmowy toczy o przejęciu klubu, robi due diligence
4) robi się "porządek właścicielski usuwając Jażdżyńskiego
5) sprawa się ostatecznie wysypie na ostatniej prostej, a Jaro ogłosi, że decyzje są podejmowane w trosce o dobro klubu, a inwestor nie gwarantował tego, tamtego sramtego, oczywiście nie podając do wiadomości nazwy podmiotu, bo wszyscy są związani umową o zachowaniu poufności.
6) po co to wszystko? tylko żeby usunąć Jażdżyńskiego?
Do jednego z użytkowników forum na priv pisałem, że jeśli do końca miesiąca (kwietnia) się temat nie zamknie to raczej już się nie zamknie, bo ileż można dopinać temat, który wbrew pozorom nie jest tak skomplikowany jakim go rysuje Królewski.