Markus napisał(a):

James i Fernandez między innymi dlatego wyglądali słabo, że nie mieli z kim grać po lewej stronie. Drużyna przestała funkcjonować, do czego walnie przyczyniły się wybory Sobolewskiego. Szywacz nie pokazywał się dobrze do podań, nie wygrywał pojedynków (raz tylko uciekł rywalowi), nie gubił krycia, nie umiał dryblować, marnie asekurował, nie współpracował dobrze z lewym obrońcą, którym znów dzięki geniuszowi Sobola był Szot.
Mówiąc trochę żartobliwie, nawet Pedri przygasłby, gdyby na lewej stronie miał do gry Szywacza i Szota, a prawą stronę zablokowaną.
Sobolewski powinien to wiedzieć i umieć zdecydować się w związku z tym na inne rozwiązanie. Słabość i niewydolność tych dwóch graczy naprawdę należy do spraw niezwykle oczywistych, rzutujących również na poczynania innych zawodników. Igbekeme zamiast grać swoje musiał dodatkowo asekurować ich obu - inaczej się ustawiać, widząc jak oni się ustawiają, kryją, operują piłką i jakie zagrożenia dla Wisły tworzą. Odbiło się to na grze. Podobnie Fernandez: np. w jakie szybkie akcje dwójkowe mógł wchodzić z Szywaczem?
|
I na tym polega upośledzenie Sobolewskiego. Pisałem już o tym. Trzeba być idiotą i to skończonym żeby liczyć że Szywacz i Szot będą grali jak Mula i Junca. Ale to jest jedyny plan Sobolewskiego.
Dlaczego nie mógł tam zagrać Benito? Bo w ciasnym umyśle naszego trenera to jest napastnik, w odróżnieniu od Żyro - który jest podobno skrzydłowym. Nie pytajcie dlaczego, nie ma w tym sensu tak hak w dawaniu Szywacza na skrzydło.
O takich roszadach jakich pisałeś to już w ogóle można zapomnieć.
Na lewą mógł pójść Rodado - ma wszystkie cechy, często sam tam schodzi. Mógł Benito. Na atak Żyro/Ondraszek. Zmiana stronami Szot/Jaroch.
@MalK - masz i przestań .......ić. Chyba że uważasz że Rodado/Benito zagraliby gorzej od Szywacza. To nie jest FM a ja nie jestem trenerem, ale teraz nie da się już opowiadać że inaczej się nie dało i Sobol ma czyste papcie. Nie ma.
Jest kontruktywna krytyka, czekamy w odpowiedzi na tanie moralizatorstwo i ogólne .......olo jaki to Sobolewski biedny, nikt nie rozumie jego dramatów.