Karherop napisał(a):

Fernandez akuat grał na lewej w 2 połowie. Raz on raz Villar.
Już we wcześniejszym spotkaniu Wisła grała w praktyce Junka jako wachdlowym, a Mula grał niczym wolny elektron mocno wchodząc do środka lub na drugie skrzydło.
To by tłumaczyło dlaczego wszedł Szywacz, który nie jest skrzydłowym, ale jak zagrał po wejściu wszyscy widzieliśmy.
Mówiąc że zmiany nic by nie dały miałem na myśli że mając tak fatalnie dysponowanego Fernandeza i Igbekeme ciężko było zdziałać cokolwiek. W dodatku jak widać zmiennicy po Stali bardzo podpadli trenerowi, czego publicznie nie chciał przyznac.
A i żeby była jasność, i oceniam krytycznie zmiany, doszukuje się jedynie w tym jakiejś logiki. Przestrzelone, ale logiki.
|
James i Fernandez między innymi dlatego wyglądali słabo, że nie mieli z kim grać po lewej stronie. Drużyna przestała funkcjonować, do czego walnie przyczyniły się wybory Sobolewskiego. Szywacz nie pokazywał się dobrze do podań, nie wygrywał pojedynków (raz tylko uciekł rywalowi), nie gubił krycia, nie umiał dryblować, marnie asekurował, nie współpracował dobrze z lewym obrońcą, którym znów dzięki geniuszowi Sobola był Szot.
Mówiąc trochę żartobliwie, nawet Pedri przygasłby, gdyby na lewej stronie miał do gry Szywacza i Szota, a prawą stronę zablokowaną.
Sobolewski powinien to wiedzieć i umieć zdecydować się w związku z tym na inne rozwiązanie. Słabość i niewydolność tych dwóch graczy naprawdę należy do spraw niezwykle oczywistych, rzutujących również na poczynania innych zawodników. Igbekeme zamiast grać swoje musiał dodatkowo asekurować ich obu - inaczej się ustawiać, widząc jak oni się ustawiają, kryją, operują piłką i jakie zagrożenia dla Wisły tworzą. Odbiło się to na grze. Podobnie Fernandez: np. w jakie szybkie akcje dwójkowe mógł wchodzić z Szywaczem?