FraMat napisał(a):

Pierwsza bramka to strzał życia po ataku ze skrzydła po naszej lewej stronie, gdzie kontuzjowanego Mulę, zastąpił jakieś kilka minut wcześniej Szywacz i po prostu nie wszedł jeszcze w mecz.
Potem to Ruch ustawił zasieki i wpadła druga bramka.
Jestem przekonany, że jakościowo wypadliśmy lepiej, ale takie porażki się zdarzają.
Może na tym poprzestaniemy (że cię zacytuję) ?
Nie miał za bardzo wyboru, ale przyznaję, że wtedy powinniśmy byli zamknąć się na własnej połowie i zrezygnować z tego, co było ostatnio genem Wisły: parcie do przodu i chęć tłamszenia rywala. Może trzeba nauczyć się więcej kalkulowania?
|
Pozwolisz że się nie zgodze. Ten kolo z Ruchu robibtakie rajdy w każdym spotkaniu które widziałem on w 1wszej lidze nie powiniem grać, jest za dobry a że nasi stoperzy w dośrodkowania są co najwyżej tacy se to padła bramka.
W meczu nie istnieliśmy, Ruch wygrywał w każdej fazie spotkania w każdym sektorze boiska, przewagi brały się z trafnego ustawienia taktycznego które wyłączyło skrzydła, trzeba nam było próbować środkiem ale tam się sami wyłączyliśmy - Dudinioho.
Jedyny sens miało wprowadzenie Bashy który z Jamesem mógł powalczyć o dominacje w środku co pozwoliłoby na przeniesieniu ciężaru gry ze skrzydeł do właśnie środka.
Nic takiego się nie stało a zmiany 1:1 przy totalnej dominacji Ruchu tylko pokazuje że sztab nie ma planu "B". Liczyłem na pewne korekcje w taktyce Sobola które wydawało się że wprowadza z początkiem rundy jednak nic podobnego nie nastąpiło.
Ruch pokazał jak trzeba grać z Wisłą być może nie wszystkie drużyny wytrzymają fizycznie ale my bez Muli i Junci (czyli 2 i 3 najważniejszego zawodnika dla gry w ataku) możemy zapomnieć o dominacjach etc. teraz dzieki nomen omen bluprintowi Ruchu wszystkie mecze będą na styku dodajmy do tego presje, jedno czy 2 czerwo... Baraże powinny być awans no nie wiem...