I tyle są warte przewidywania w stylu "ŁKS nie do dogonienia"

Chyba faktycznie wchodzimy w klasyczny ligowy finisz "kto mniej straci". Obyśmy tylko sami nie włączyli się do wyścigu ludzi z niewiarygodnie słabym pęcherzem to wyjście z pierwszego miejsca nie będzie problemem.
Już druga z rzędu kolejka pod nas. Jak nie awansujemy to tylko przez siebie.