Wyświetl pojedynczy post
Cymes
Senior Member
 
Od: 07.2004
Skąd: z prawego brzegu

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#77
Stary 02.04.2023, 18:39
FraMat napisał(a):Wyświetl post
To, na co dzisiaj zwróciłem uwagę to sposób grania w fazie ataku.
Jest o wiele mniej niż dawniej i o wiele mniej niż u większości polskich drużyn podań czy zagrań nieoczywistych.
Przez podania oczywiste rozumiem podanie do najbliższego kolegi tak, żeby broń Boże nie zaryzykować i nie stracić.

Od kilku meczów jest właśnie tak: początkowa faza ataku pozycyjnego to rozgrywanie w poprzek a w tym czasie ściąganie rywala na jedną stronę boiska i szukanie wolnych przestrzeni przez pomocników i skrzydłowych.
Potem jakieś nieoczywiste podanie - zamiast do najbliższego kolegi coś do przodu z pominięciem jednej linii rywala, lub wejście w szybki drybling w celu wygrania lepszej pozycji.

Do tego dochodzi duża aktywność graczy nie będących akurat przy piłce, szukanie pozycji, wolnej przestrzeni tak, żeby dać możliwość dogrania piłki.
Potem zagęszczanie przestrzeni wokół gracza posiadającego piłkę tak, aby nie było konieczności posyłania lagi, lecz by można było szybko i krótko rozgrywać piłkę do przodu.
Nie zawsze jeszcze wszystko wychodzi, ale ogląda się to bardzo fajnie, widać dużą kreatywność i fantazję.
Coś więcej moim zdaniem.
W meczu ze Skrą, grając na wysoki kompakt Częstochowian, nasi skrzydłowi ewidentnie schodzili do środka czekając na prostopadłe piłki na wolne pole. Nawet trzecia bramka Rodado wpisuje się w ten schemat, gdzie zagranie mimo, że na napastnika, wyglądało bardzo podobnie jak przy bramkach Muli i Villara.

Dwa tygodnie później w meczu z Chrobrym mamy Mulę, który przez większość meczu schodzi do środka zabierając ze sobą prawego obrońcę i robiąc autostradę dla Junci. Jakiekolwiek przekazanie krycia po prawej stronie Głogowian praktycznie nie istniało. Natomiast Villar i Fernandez mimo, że nie są wysokimi graczami, widząc składającego się do dośrodkowania Junce czy Mule od razu szukali wyprzedzenia obrońców na styku spalonego i głowy na piątym metrze po ostrej i szybkiej wrzutce.

Takich smaczków można znaleźć więcej i nic tu nie jest dziełem przypadku. Sztab wykonuje kapitalną pracę i wbrew temu co twierdzą niektórzy, nie jest to "hiszpański samograj", a pochlebny tłit Kiko na temat pracy sztabu to coś więcej niż kurtuazja. Drużyna wychodząc z szatni wie co ma zagrać, dzięki piłkarskiej jakości potrafi to zrealizować, a co najistotniejsze dobieranie ofensywnej taktyki pod kątem przeciwnika okazuje się trafione, co dodatkowo buduje zaufanie i pewność siebie.

Nie odbieram nic Sobolewskiemu, ale myślę, że Zając może tu odgrywać większą rolę niż nam się wydaje. Ciekawostka, z której być może nie wszyscy zdają sobie sprawę - panowie nigdy nie grali razem w Wiśle, natomiast kończący w Górniku karierę piłkarza Sobol pracował z Zającem jako asystentem Nawałki. Także to nie jest tak, że legenda wzięła sobie do pracy na asystenta inną legendę. Sobol doskonale znał warsztat Zająca jako asystenta trenera i dobrze wiedział kogo bierze sobie na współpracownika.
Odpowiedz cytując