Zamiast po 1:0 mając okazję do kontry walnąć kolejną to się zaczęło gwiazdorzenie, zwalnianie. Prawie nas to kosztowało dwa punkty. Z przebiegu meczu powinno być 4:0 i do domu. Bardzo dobry jest taki nic nie kosztujący zimny prysznic. Po takim meczu jestem spokojniejszy o Skrę.
Młyński zachowuje się jak niedorozwinięty, spaceruje po boisku jak jakaś primadonna, wszedł na 20 minut i zamiast do końca meczu się nie zatrzymać to sobie chodzi. Biegański po swojemu przy karnym, a potem zadowolony z remisu Żyro bierze się za karnego i "strzela" z 40 m. Tym naszym rodakom chyba palma odbija z nadmiaru szczęścia.
Dzisiaj mieliśmy straszny niefart, a mimo to wygrana. Jak pogoda będzie lepsza to pozamiatamy lige
