E tam, Bartkowski był w miarę uniwersalny. Tak samo Burliga przed odejściem do Jagi. Jovic lepszy do przodu niż do tyłu.
Luźne spostrzeżenia na zimno :
1. Fernandez tragiczna pierwsza połowa i wcale nie chodzi o karnego. Wszystkie szanse na kontrę zaprzepaszczał przez kółeczka i straty. W drugiej za to dobrze się odnajdywał w polu karnym, piłka go tam ewidentnie szukała. No i ma jakość, więc wpadły dwa gole.
Jakby nie było - zawodnik meczu, ale tak czy siak wzbudził we mnie mocno ambiwalentne odczucia.
2. Rodado - walczy, biega, szarpie, stara się. To typowy napastnik jakiego lubią trenerzy. Nie zagrał złego meczu, powiedziałbym, że był co najmniej przyzwoity. Jednakże udowadnia, że ilość goli / mecz w poprzednich klubach nie była przypadkiem. To jest gość, który raz na jakiś czas wyczaruje coś z niczego (np. dzisiejszy strzał głową) i jest gwarancją walki i pressingu. Nic więcej, nic mniej.
3. Biegański lubi borowiki.
4. Villar jest dość jednowymiarowym piłkarzem. Dynamika, zwód i wrzutka na czuja. Sześć razy spierdzieli, za 7 wyjdzie ciasteczko. Jak na razie wrażenia estetyczne w skali szkolnej 2+, konkrety z przodu 4+).
5. Benito - kurde widać, że facet ma gaz i walczy. Na razie brakuje mu jakości, pytanie czy ją ma i się spala, bo chce za dużo pokazać, czy jej po prostu nie ma.
6. Mimo dużej przewagi w posiadaniu nie przekonuje mnie Duda z Sapałą. Ten pierwszy jak mu coś nie wyjdzie to potem znika na dłużej, ten drugi gra tak, żeby się nie zasapałać yyyy znaczy zasapać za bardzo.
7. Mula bardzo fajna jakościowa zmiana. Co nie zmienia faktu, że w tej rundzie Młynek ma lepsze liczby

Piszę trochę przekornie, bo nie jestem jakimś wielkim fanem Młyńskiego.
/edit, do pepe72 :
Nie no, jak nie jechać gościa, który kolejny raz przy piłce dośrodkowanej w światło bramki dostaje małpiego rozumu? To nie jest jeden błąd, on odkąd u nas gra w ESA/1 lidze tego typu błąd popełnił z 6-7 razy. Najgorsze jest to, że on nie wie jak się zachować w tej sytuacji i ewidentnie nie uczy się na błędach.
Z resztą to nie był jego jedyny błąd we wczorajszym meczu. Raz mu się ubzdurało, że wyjdzie w okolicy 20-25 metra wybić piłkę. Tylko, że piłka była stykowa na naszego stopera/napastnika przeciwnika. Nie miał prawa wychodzić tak wysoko, skoro miał przed sobą stopera.
Na szczęście nasz stoper wybił i pewnie większość kibiców nawet nie zauważyła tego głupiego błędu. Jakby napastnik był szybszy i dziubnął piłkę to ze średnio groźnej sytuacji w której napastnik walczy z obrońcą i ma też przed sobą bramkarza, zrobiłaby się walka biegowa między napastnikiem a obrońcą do pustej bramki.