wolfy napisał(a):

Dobra dobra, bo widzę że wygrana z kandydatem do spadku już zgrzała berecik. Nikt się nie zesra w tunelu bo nie ma przed kim, Resovia też się nie zesrała. Dostaliśmy bęcki od masy frajerów w tym sezonie więc bez takich.
Wczoraj zagraliśmy taki dobry mecz za Brzęczka - dwie bramki weszły (jedna dosłownie "z dupy" - obrońcy Resovii, druga po pięknej akcji Hiszpanów), przeciwnik cisnął w drugiej połowie ale nie wcisnął, po 65 minucie praktycznie brak ofensywy i agonia poszczególnych piłkarzy, Rzeszowianie próbowali ale się nie kleiło. Nie weszło im. Tyle że dobry mecz za Brzeczka od wyłapania łomotu na jakiejś wiosce dzieli bardzo niewiele - rzut karny z dupy, Fernandez nie zaczaruje, rywalowi dla odmiany piłka zejdzie ze środka bramki. Naprawdę, przerabialiśmy to masę razy.
Mamy lepszych piłkarzy, to pewne, ale sama gra poprawiła się głównie o ich umiejętności. Problem w tym że żeby zagrać chociażby w barażach nie wystarczy wygrywać tylko jeśli mecz nam się od początku ułoży. Nie wystarczy grać w kratkę.
Pierwszy test Sobolewski zdał na 3+. Jak nie poprawi mankamentów (ciągle tych samych) to szybko poleci.
|
Ale Resovia nie narobiła w portki dlatego,że na przeciw niej stanęli jacyś gladiatorzy tylko ogólnie sparaliżowała ją atmosfera na stadionie,cała otoczka meczu i o tym powiedział sam trener Rzeszowian.Mecze z Wisłą robią wrażenie uczestnictwa w jakimś większym wydarzeniu niż rzeczywiście jest.W ostatnich latach to bardziej zasługa kibiców niż samych piłkarzy.No pęta to przeciwnikom nogi do momentu aż sami im nie pomożemy i wtedy widzą, że nie taki diabeł straszny.