FraMat napisał(a):

Jest wiślakiem w głębi serca (w przeciwieństwie do Brzęczka) jakkolwiek by to w obecnej i poprzedniej sytuacji nie brzmiało.
Nie jest najemnikiem, który przyszedł, żeby na Wiśle się wypromować czy odcinać kupony.
Pamiętam jego postawę wobec ogrodnika Probierza, pamiętam łzy w oczach, kiedy "dziękowano" mu za grę w Wiśle i odsyłano do Górnika.
Pamiętam jak potrafił zmotywować piłkarzy w 2017 rok wygrywając z sąsiadką 4:1 na jej terenie po odejściu Ramireza.
Oczywiście, patrz mój podpis poniżej
|
Naprawdę po ostatnich latach się na to łapiesz?
Gdyby przynależność do klubu czy tam sympatia do niego miała jakieś znaczenie to już dawno powinniśmy być w Lidze Mistrzów ponieważ jeszcze niedawno 3/4 pracowników Wisły się identyfikowało z klubem, ale co to zmienia? Jak ktoś jest słaby to miłością do klubu nie pokona przeciwnika.
Ważniejsze od przynależności do danego klubu są umiejętności, profesjonalizm i oczywiście odpowiednia motywacja, ona nie zawsze musi być podyktowana miłością do klubu, czasem wystarczy po prostu hajs lub jakieś inne celu typu wybicie się wyżej itd.