|
To bardziej powinno tyczyć się powrotu naszego Świętego.
Jestem praktycznie przekonany, że gdyby eksperyment z wujkiem sprawdziłby się (trzeba mieć nadzieję, że to nie była świadoma decyzja o spadku), to Jakub grałby cały czas.
Wyszło jak wyszło i Jakub już w trakcie rundy wiosennej zeszłego sezonu usunął się w cień.
Od roku go nie ma oprócz słynnej pokazówki o zajebaniu i słynnej konferencji, gdzie zamiast wyjaśniać, to wszyscy byli urażeni o uzasadnioną krytykę, która jest tak niewielka do tej z czasów końcówki Cupiała i Bednarza, gdy Szymański chciał być królem, podburzał z innymi tych współczesnych wyklętych po szkoleniach pisowskiego patriotyzmu w IPN-ie.
Wtedy to się działo, teraz po spadku sami swoi są zadowoleni i atmosfera jest jak u wujka na imieninach przy piosenkach Zenka Martyniuka z dożynek z Pcimia przy udziale lokalnego kleru.
Jakub byłby pierwszy do bohaterstwa, teraz usunął się w cień, wujek i brat pełnili rolę zderzaka, w mniejszym stopniu Jażdżyna i Królewicz, co prowadzi do takiego przekonania, że Jakuba w ostatnich latach nie było, czyli nie ponosi odpowiedzialności za obecny stan Wisły.
To bardzo mylne, szkodzące przekonanie, które w dalszym ciągu blokuje Wisłę przed wyczekiwanym i pożądanym odnowieniem, które musi w końcu nastąpić.
Nie ma innej możliwości.
Odnowienie, oczyszczenie, odbudowa, renowacja, naprawa, prawda, tylko prawda.
Ostatnio edytowane przez KOALIK : 09.02.2023 o godz. 19:19.
|