|
Duda przez pierwsze 6-8 tygodni to zupełnie inny zawodnik, niż na koniec rundy. Dostaliśmy od Musiała z Garbarni fajnie ukształtowanego chłopaka, który nie bał się wejść odważnie w udany drybling i szukać przestrzeni w grze do przodu. Oczywiście, niektórzy próbowali kręcić narracje, że to zasługa Wuja, ale każdy kto był chociaż na 2-3 meczach Brązowych wie, że wykonano tam z chłopakiem kapitalną pracę. Przez pierwsze kilka tygodni kiedy "kontuzjowany" był Fernadez, z Dudą na 10 zrobiliśmy fajną punktową serie, która jeszcze daje nam cień nadziei na cokolwiek. Nawet jeśli nie zaliczył w tym okresie 'liczb' to nie wyobrażam sobie Wisły z początku sezonu bez niego na boisku. Co się stało się, że skończył rundę jako przecinak? Cóż, praca czarodzieja z Truskolasów przyniosła efekty.
Trochę podobnie wygląda sytuacja z Wachowiakiem. Przez pierwsze kilka tygodni po powrocie z wypożyczenia bardzo fajne zbalansowanie w jego grze ofensywno-defensywanych proporcji. Po około 8 tygodniach pracy z Wujem chłopak kompletnie się rozsypał. I żeby było jasne, to nie jest wybitny LO. Raczej typ, gdzie atuty i inklinacje ofensywne, są kosztem gry w defensywie, ale od września w jego grze przestało funkcjonować dosłownie wszystko.
Większość młodych chłopaków, których wyzywa się od 'piłkarskich zer', rok temu na koniec rundy potrafiło zostawić drużynę w ESA na miejscu dającym utrzymanie. W bólach i z grą, od której oczy krwawiły, ale jednak. Po drodzę bez fajerwerków, ale w miarę pewnie pokonując pierwszoligowców w PP. Co się stało, że dziś są za słabi na pierwszą ligę? Dlaczego Serek, który jako jedyny stwierdził, że po przyjściu Wuja trzeba stąd spierd*lać, potrafi jednak w ESA grać na poziomie, który dla reszty naszej młodzieży wydaje się kompletnie nieosiągalny.
Po rozpoczęciu akcji ratowniczej, kiedy zaczęli przychodzić kolejni zawodnicy - Poletanowić, Manu, Gio. W zasadzie wszyscy po rozegraniu przez nich pierwszych meczy twierdzili, kurde nie da się spaść przy takich wzmocnieniach. Okazało się, że się da, a cała trójka zaliczyła zauważalny zjazd do końca rundy. No może poza Gio. Powód jest prosty, przyszedł najpóźniej i nie zdążył. Na przeciwnym biegunie mamy za poprzednika najlepszą rundę Yawa w Wiśle i Aschrafa, który wypadł powyżej przedsezonowych oczekiwań.
itd.itp.
Jestem cierpliwy i spokojnie czekam, aż wyjdzie, że Sadlok nieprzypadkowo wpierd*lał Frydrycha na miny. Jeszcze paru elementów mi brakuje, ale wypowiedź Bałazińskiego, że od początku był zwolennikiem zatrudnienia Wuji w zasadzie mi wystarcza. To jeden z przydupasów Kubusia z jego wewnętrznego kręgu. Jeśli on stwierdził coś takiego to oznacza, że zatrudnienie Guli od początku było nie po myśli Błaszczykowskiego, a przy tym co Kuba wyprawia w klubie na polu biznesowym, nie mam najmniejszych wątpliwości, że na sportowym również posunąłby sie do wszystkiego, żeby osiągnąć to co upierd*liło mu się w tym pokręconym łbie.
Odnośnie samego Kubusia napiszę krótko. Chłop jest dla mnie psychicznie niezrównoważony. Rozwijał tego nie będę, bo musiałbym grzebać w rzeczach, w których nikt publicznie grzebać nie powinien. Na boisku to nie przeszkadzało, wręcz jak śmiał się kiedyś stary Szczęsny - dobry skrzydłowy powinien mieć "żółte papiery". Przy tym czym próbuje zajmować się w tej chwili, jego profil psychologiczny jest kompletną katastrofą. I w sumie poza klubem i kibicami to jest mi żal również jego samego, bo robi sobie ogromną krzywdę, jednocześnie chyba nie mając obok siebie nikogo kto by mu to uświadomił.
|