|
Przy całej pogardzie dla działalności truskolaskiej rodziny, to ja bym jednak z żeglarza wyroczni nie robił.
Jakieś tam zasługi ma, ale ogólnie to atencjusz i korpoludek, o którym nikt by nie usłyszał gdyby nie Wisła, a wykreował siebie samego na nieomalże jakiegoś topowego menedżera na codzień pracującego za miliony dla szejków, który wspaniałomyślnie zrezygnował z gigantycznego hajsu by za darmo pracować dla klubu,w którym się zakochał od pierwszego wejrzenia.
Tu mi kaktus rośnie.
|