|
W sytuacji w jakiej jest Wisłą to chyba dobrze, że kontrakt na pół roku? Co prawda świadczy to o tym, że na chwilę obecną nie jest to długofalowy kontrakt więc i może sposób zarządzania nie będzie długofalowy ale za pół roku, jak nie awansujemy to i tak okaże się, że musimy wszystko zmieniać, budować od nowa itd A wtedy:
1. Nie byłoby nas stać na Kiko
2. On nie chciałby pracować w takim klubie, znowu w I lidze, zadłużonym bardziej, może bankrutującym, bez perspektyw.
Po prostu jest to myślenie na tu i teraz. Ma się udać, a później na bazie tego jaka będzie perspektywa na nowy sezon (możemy awansować i mieć jakaś kasę, nie awansować i być średniakiem I ligi, albo popaść w długi i wręcz walczyć o utrzymanie w kolejnym sezonie).
Takiego myślenia na tu i teraz i konkretnych ruchów brakuję w Wiśle. Ważne jest też długofalowe budowanie ale na pewno nie z takimi wizjonerami jak Pasieczny, czy na zasadzie "Jurek Brzęczek menedżerem Wisły Kraków"
drozd:
Co powiesz jak okaże się, że Wisła awansuje, będzie grała lepiej niż wcześniej, a pomysły Królewskiego przyniosą jednak dobry efekt? Znajdziesz w sobie choć odrobinę taktu, by chociaż przeprosić?...
...Przeprosisz? Łaskawca. W dupę sobie wsadź przeprosiny pajacu zasrany. Jak nie awansujemy to przeproszę...
...Jak nie awansujemy to przeproszę, że nazwałem cię zasranym pajacem. Jeżeli awansujemy nie przeproszę i będę aktualną sraczkę przypominał.
|