|
ja widze jakąś taką dziwną satysfakcję z którą część wiślaków się dowartościowuje , deprecjonując Kwietnia
jest to prosty mechanizm psychologiczny , wynikający z logicznego poniekąd założenia że skoro Kwietnia na Wisle nie stać (jest za krótki , za cienki w uszach i inne podobne buńczuczne teksty) to znaczy że Wisła to coś wspanianiałego , przedstawiającego wielką wartość , jest na niego za droga, bo jest po prostu bardzo dużo warta
sporo w tym "sierotyzmupocupiałowego"
fakt jest taki że nie stać go nie na WISŁE , lecz na spółkę , która na dzień dobry ma kilkadziesiąt milionów długów , do tego kolejne kilkanaście millionów dziury w budżecie , i do tego kolejnych kilkanaście które trzeba wrzucić żeby zaczęło żreć , w zamian nie otrzyma żadnego majątku (tereny są TSu , stadion miasta, a baza myślenic(?) )
bonusowo kilkanaście tysięcy ludzi , także szemranych , któzy w przypadku jak coś pójdzie nie po ich myśli gotowi mu skutecznie zatruć zycie w krakowie (i jego rodzinie)
no tak faktycznie nic tylko wchodzić w Wisełke...
|