Wyrywając to tak tendencyjnie z kontekstu rzeczywiście masz racje. Tło całej sytuacji było jednak zdecydowanie szersze i na wtedy to była niby niegroźna demonstracja "to ja tu rządzę". Z perspektywy czasu wiadomo, że ta niegroźna i w gruncie rzeczy bardziej komiczna sytuacja jest tak naprawdę kwintesencją podejścia Błaszczykowskiego do działań w klubie.